Troche nie w te strone idziesz. Gdy człowiek chodzi po biszczadie tydzien lub dwa to te cudowne mielonki i vifony przejadaja sie i po jakims czasie nie mozesz na nie patrzec. Gotowanie w bieszczadzie nigdy nie było dla mnie zabawa. A gdybym nie musiał jesc to bym nie jadł zaoszczedziłbym kupe czasu ktory jest "zmarnowany" na pichcenie:):) A nie wszedzie sa bary i nie wszystkich stac na jedzenie w barach, i wola wydac te pieniadze na dalszy pobyt w bieskach.Zamieszczone przez Zosia samosia
Pozdrowienia


Odpowiedz z cytatem