Cytat Zamieszczone przez joorg Zobacz posta
Przyjmuję z pokorą to co napisałaś ,masz całkowitą rację. Chyba pochopnie i jednostronnie to oceniałem, zmieniam zdanie w tym temacie .
Nie będę się powtarzał , to wszystko co napisałaś jest bolesną prawdą, nie bez winy jest też gospodarz rezerwaty (nie tylko tego)
Ale co zrobić ,żeby ludzie zrozumieli i mieli szacunek do otaczającej ich przyrody.(wiem wiem , powiesz kultura osobista i świadomość ..i tu masz rację, ale to trzeba mieć, a jak nie ma ktoś tego to tylko"batem" da się nauczyć i wpoić )
Ps.oj... pamiętam tamte tereny .. nawet ścieżki nie były wydeptane, wręcz dziewicze miejsce było (na labę się wtedy chodziło(jechało) tam ze szkoły, ale spreji nie było, nikt nawet nie wiedział co to takiego, ale powiem Ci ringów też wtedy nie było tam )
Hmm - tak latwo mi się udało Cie przekonać? Hmm

A co do wspinania w rezerwacie - to tradycja sięga lat 40. Po wojnie skałki eksplorowali bracia Biedermanowie (obaj zginęli w Tatrach) oraz inni. Przełom to lata siedemdziesiąte a apogeum - to przełom 70./80. Były nawet zawody... Potem było załamanie i zaczęto ponownie w okolicach początku laty 90. Z tego okresu chyba pochodzi asekuracja, której już nie ma - wyleciała w roku 1995. Informacje częściowo z przewodnika wspinaczkowego Jacka Czyża - wydanie 1993.
A jak ty chodziłeś na labę (fajne stwierdzenie, mój chop pochodzący z Haczowa używa tego samego!), to o ringach nawet wróbelki nie ćwierkały :D Wtedy łazili na wędecki lub pewnie haczory bili lub węzełki motali.