Cmentarze żydowskie zawsze i wszędzie sprawiają wrażenie zaniedbanych, bowiem po postawieniu nagrobka - macewy, Żydzi pozostawiają ją na opiece bożej. Nie prostują jej kiedy się pochyli, nie podnoszą gdy upadnie. Żydzi nie używali w epitafiach nazwisk. Na czwartym, a nawet na trzecim pokoleniu pamięć o przodkach wygasa. Nie wolno jest w tym samym miejscu pochować drugiego człowieka. Tak więc macewy pozostawione swojemu losowi, na częsci cmentarza już zapełnionego pochówkami, w znacznej mierze zakrzaczonego, sprawiają wrażenie zaniedbanych. Ale podkreślam jest to stan naturalny, akceptowany przez społeczność żydowską. Nie wolno z ich cmantarza pozyskiwać drewna, trawy czy czegokolwiek, bo cmęntarz chociaż jest miejscem świetym jest jednocześnie miejscem nieczystym. Po wyjściu z niego należy dokonać rytualnej ablucji, czyli umycia rąk. Żydzi z pokolenia Levi nie mogą wogóle wchodzić na cmantarz i zbliżać się do niego więcej niż niz na 4 łokcie - ok. 2 m.


Odpowiedz z cytatem