Witam! ja widze te sprawe podobnie jak Kometka: weekend 11-13 to tradycyjnie raczej wyjazd imprezowy + przy okazji pewnie troche ostatnich prac przed sezonem zimowym. Oczywiscie filmy by w tym nie przeszkadzaly, ale raczej mogloby byc odwrotnie: "pracowici imprezowicze" mogliby przeszkadzac "natchnionym filmowcom" w pelnej realizacji ich idei. Moze troche przesadzam, napewno wszyscy by sie jakos dogadali, ale moze lepiej podmuchac na zimne i jednak zorganizowac dni filmowe tydzien pozniej? Jest bardzo malo prawdopodobne, zeby udalo mi sie pojawic w ktorymkolwiek z tych terminow wiec wypowiadam sie czysto teoretycznie i bezstronnie![]()
Pozdro,
a.


