Będąc ostatnio w Bieszczadach zajechałem na parking gdzie w kamizelce odblaskowej pracuje starszy pan.
Nie dość, że jest życzliwy, to jeszcze lubi rozmawiać o bieszczadzkich historiach. Opowiedział nam o tym, że jakiś czas temu pewien starszy człowiek poprosił go o zwolnienie z opłaty bo jest dawnym mieszkańcem Wołosatego!!!
Dwaj panowie łatwo się dogadali, ale nie ma nic za nic. Ten od parkingu poprosił tamtego o wyjaśnienie sprawy przesiedlenia mieszkańców Wołosatego. Uzyskał wyczerpującą odpowiedź, którą poznałem.
W bardzo dużym skrócie, to Polacy chcieli namówić tych mieszkańców na wyjazd na Ziemie Zachodnie oferując bardzo dobre warunki. Oczywiście nikt w to nie wierzył. Polacy zaproponowali żeby w takim razie pojechała delegacja, która już po powrocie przekonała niedowiarków, że obietnice są prawdziwe. Niestety, brutalna ingerencja Sowietów udaremniła te plany. Oporni zginęli.
Ktoś kto chce poznać szczegóły niech szuka pana Tadeusza.