Doprecyzuję to co zasłyszałem.
Miejsce : parking na Wyżniańskiej, parkingowy Tadeusz.
Człowiek opowiadający był urodzony w Wołosatem a w czasie wysiedlenia był dzieckiem więc sporo wiedział 'z drugiej ręki" także od starszego brata.
To mogło być przed -47 rokiem.
Opowiadający podkreślił, że Ludzie w Wołosatem nie czuli się Ukraińcami za co byli szykanowani podczas okupacji.
Opowiadający mówił, że kolumna przesiedleńców jechała do U. Dolnych() i koło Lutowisk została zatrzymana przez NKWD(?).
Dostali nakaz wyjazdu do ZSSR albo kula w łeb, podobno były ofiary.
Cóż, że chłonąłem opowieść, byłem z dużą grupą i nie miałem czasu zapytać o różne wątpliwości.


Odpowiedz z cytatem