" POŻEGNANIE MAJSTRA BIEDY "

Kiedy znowu przyszło lato,
odszedł Majster Bieda.
Pozostałego po nim miejsca
zapełnić się nie da.

Nie postawia mu pomnika,
któż za to zapłaci?
Lecz legenda pozostanie,
wśród bieszczadzkiej braci.

Kiedy przyszło nowe lato,
powędrował w chmury.
Tam go bieda nie dopadnie,
bedzie patrzył z góry

na zimową biel Polonin,
to znów karmin buków,
na zapasy z codziennością
swoich dawnych druhów.

Najważniejsze, że sam nie jest,
że wpadł wprost w ramiona,
z dawna go czekającego
Wojciecha Bellona.

Wiesława Kwinto-Koczan