Znam każdą uroczą Dwernikową dziurę (może z wyjątkiem tych w drodze - z roku na rok coraz więcej i większe!). Tam, gdzie teraz jest Stanica, kiedyś mieszkał artysta plastyk - Hess. Obok, ze starych fundamentów, skakał w pokrzywy mój szanowny brat. W ten sposób udowadniał córce artysty - pięknej Ani, że jest wart jej zainteresowania. Ania jednak wolała Pawła, bo ten skakał chyba piękniej. Jak Hessowie się wyprowadzili i nikt już nie chciał skakać w pokrzywy, zajmowaliśmy się nocnym podwędzaniem flagi ze stanicy - Harcerze nie chcieli się bawić - codziennie wieszali nową!
Wtedy jeszcze brzeg Sanu był czysty (za puszkę od piwa można było dostać 10 historyjek z gumy Donald, a te wymienić na nowiutką gumę - nie używaną!), droga mało dziurawa, a w piekiełku zamiast piwa, ocet w dużych ilościach (i chleb w środę). Teraz...
Najpyszniejsze maliny dalej można rwać garściami obok płotu stanicy. Miłego pobytu!!!