To chyba zbyt daleko idące wnioski. Owszem byc na miejscu, a być daleko to spora róznica. Jednak tajemnica sukcesu kryje się w pasji - co sama kilka postów wczesniej przyznałas. Jeżeli ktoś jest pasjonatem nie tylko przed kursem, ale i po - to latwo przyswaja niezbędną wiedzę i robi w głowie potrzebne aktualizacje. Znajomosc szlaków jest na dalszym miejscu Znam, aczkolwiek głównie witrualnie kilku przewodników związanych z SKPB i wiedzy o Bieszczadach mogę im tylko pozazdrościć - wiedzy historycznej i etnograficznej, bo te pare szlaczków w Bieszczadach czy na Przedgórzu to chyba maly problem - tylko na tym forum jest całe mnóstwo osób które znają teren lepiej od niejednego przewodnika (zwłaszcza od tych którzy znają tylko szlaki i prowadzą grupy w kółko w e same miejsca). Napotkalem tez kilku, po przeczytaniu których publikacji i takich tam, jestem zdania, że uprawnienia przewodnickie powinny byc weryfikowane, np. obowiązkowy egzamin praktyczny co kilka lat. Ale nie wierzę, że po kursach w PTTK i tacy równiez się nie zdarzają - wystarczy na kilka lat wypasć z obiegu. Dlatego też, az tak nie generalizowałbym - bo jest to opinia nieco krzywdząca, a patrzę na to zupełnie z boku, bo mnie uprawnienia przewodnickie ani ziębią ani grzeją.Zamieszczone przez lucyna


Odpowiedz z cytatem