Teraz suplement do poprzedniego postu. Kilka lat temu bedąc w jednym z pensjonatów w bieszczadach usłyszałem od jdnego z pensjonariuszy że "rano szli przez las niedaleko pensjonatu (tu okreslił miejsce, które doskonale znałem), nagle pies idący chętnie przy swoich opekunach - a nie była to mały salonowieć lecz rasowy alzatczyk - nagle stanał i za nic swiecie nie chciał iśc dalej, patrzył tylko na ludzi i czekał na ich reakcje" Chcac nie chcąc zawrócili i po godzinie byli w pensjonacie w pokoju.
Z ciekawości nastepnego dnia polazłem tam gdzie oni byli dzień wcześniej. Nie trzeba było długo szukać powodu zniechęcenia psa do dalszej wedrówki. Szeroki na półtora metra slad w lesie niczym walca drogowego i charakterystyczne ślady odcisków łap wielkie jak talerze mówiły az za wiele. A wszytko pochodziło z poprzedniego dnia z poranka, czyli mniej więcej z tego okresu co piesek ogłosił odwrót......


Odpowiedz z cytatem