To co opisze nie radze nikomu nasladować, jest to zbyt niebezpieczne jak sie nie zna zwyczajów niedźwiedzi.

Ostatni raz widziałem misia w końcu maja br jak przebiegał mi przed maską samochodu na drodze z Sękowca do Rajskiego. Oczywiście ta droga nie jest dostepna dla normalnego ruchu. Spotkanie było tak przypadkowe że nie zdołałem mu wykonac zdjęcia, mimo że aparat miałem pod ręką. Bałem się że mis mi wleci na maskę i musiałem hamować..

Ślady niedżwiedzi widywałem wielokrotnie w róznych miejscach, raczej mocno oddalonych od szlaków turystycznych i nie będę ich wymieniał, by komus przypadkiem nie przyszedł do głowy pomysł tropienia.

Kilkakrotnie udało mi się podejśc misia na odległośc kilkudziesięciu metrów, ale było to naprawdę bardzo trudne i niebezpieczne, gdyz mis ma doskonały węch, wobec czego trzeba go podchodzić pod wiatr. Zapach niedźwiedzia jest bardzo charakterystyczny, podobny do smrodu nura z Dworca Centralnego w Warszawie. Nie sposób tego nie poczuć, ale misio ma lepszy węch i cała sztuka polega na tym by nas nie wywęszył. Nawet nie próbujmy sledzić matki z małym lub małymi, samica jest szczególnie czuła na zapachy.
Wielokrotnie udało mi się dostrzec misia na znaczne odległosci na otwartych przestrzeniach, chociaż misio raczej unika takich miejsc.
Dla osób które nie mają doświadczenia i nie były szkolone przez leśników w wyszukliwaniu sladów i zachowania sie w lesie nie radze nigdy tego robić na własna rekę.