Parę razy wypłoszyłem misia z malin, tj.na odgłos moich kroków i rozmowy coś przede mną leniwie wstało, poszuściło i odeszło. Dzik to nie był (nie było tropów), na sarnę za duże, a jelenia bym widział, bo maliniska nie były aż tak wysokie... W środku, wewnątrz maliniaka, było legowisko - i oczywiście zero malin :D i gdzie niegdzie łapa odciśnięta w glebie.
Niedźwiedź jest świetnie dostosowany do życia w lesie, ma doskonały słuch i węch - rejestruje człowieka z dużo większej odległości, niż człowiek jego. Ludzie są typowymi wzrokowcami, a las jest środowiskiem o bardzo krótkim horyzoncie - dlatego trudno nam dostrzec misia i nawigować w lesie. z tych samych powodów misie niechętnie plątją się po otwartym terenie - są widoczne, nie mają osłony a same niewiele widzą. Zresztą w Bieszczadach tych terenów otwartych nie ma za wiele :D


Odpowiedz z cytatem