Wróciłem niedawno z Ukrainy (Lwów i Czarnohora) i doprawdy nie miałem żadnego problemu z dogadaniem się i ze zrozumieniem co do mnie mówią. A nie posługuję się ukraińskim, choć go trochę liznąłem. Towarzyszący mi mój kumpel, choć nie zna ani ukraińskiego ani rosyjskiego i mówił tylko po polsku, również wszytko kumał co do niego mówią i świetnie sie dogadywał. Oczywiście, że najlepiej znać język kraju, do którego się jedzie, ale nie wszyscy mają talent językowy a i czasu do nauczenia go potrzeba sporo... Nie należy przesadzać, zwłaszcza, że to Słowianie tacy jak my... Poza tym na Ukrainie, jak na razie jeszcze, żyją ludzie tak uczynni, gościnni i uprzejmi (przynajmniej tylko z takimi mieliśmy do czynienia), że pomogą w każdej sytuacji!
Co do map. Oczywiście stare wig-ówki, ale i współczesne też nie są złe. Poza tym zajrzyjcie na stronę www.lib.berkeley.edu/EART/x-ussr/ukraine.html a także http://sunsite.berkeley.edu:8085/x-u...k/M-35-133.jpg, skąd można ściągnąć sowieckie sztabówki (niezłe np. co do poziomic, gorsze natomiast do ścieżek).
Pozdrowaśki i życzę wspaniałych wrażeń
PS.
Henek masz rację!!!Zamieszczone przez Henek


Odpowiedz z cytatem