a ja myślę i nawet jestem pewna, ze aby uniknąć misia to przede wszystkim trzeba sie nie pchać tam, gdzie natura nas nie potrzebuje. Nie szperajmy więc samopas po oddalonych zakamarkach lasu i nie właźmy we wszystkie wykroty. Niedźwiedź to zwierzę i będzie się bronić zaniepokojony, a takimiś w swoim terytorium jest Panem. Miejsc takich jest niewiele już niestety i z pewnością są one oddalone od ludzi ( tu może nie zawsze, bo misie wędrują i często niszczą pasieki po drodze, a czasem mogą przyzwyczaić się faktucznie do ludzi jeżeli są oni stale lecz na pewno unikają epizodycznych spotkań z człowiekiem) i nie lubią szlaków.
Weźmy pod uwagę możliwośc wyjątku. Ja taki poznałam w odległości 20 metrów ( stanęłam jak wryta) - niedźwiedzica z małym przechodziła na druga stronę starej drogi do Stebnika - do rzeki. Nie zauważyła mnie i poszła dalej, albo uznała mnie za obiekt niegodny zainteresowania - też dobrze. W tamtym rejonie zawsze był misio, od lat widywało się skutki jego/ich obecności: w pasiekach, na korze drzew i tropy.
To było kilka lat temu, ale uwierzcie wrażenie jest intensywne do tej pory. Faktycznie dla bezpieczeństwa mozna po prosty coś od czasu do czasu głośno powiedziec lub podśpiewać pod nosem - wystarczy żeby powiadomić las o swojej wizycie.


Odpowiedz z cytatem