Otrycki kłopot
Nie wiem dlaczego powracam tam ciągle
Wiosną jak do gniazd majowe bociany
Lub jesienią tak patrzeć jak buki zielone
Czerwienieją ze złości na lato więdnące
Samochód i kulturę zostawiam na dole
Schodami z piaskowca wspinam się w zaświaty
Gdzie zasypiają poznane reguły i zwady
A prawo pierwotne Twą duszę oczyszcza
Na tarasie Chaty własnoręcznie zrobionej
Z pobratymami w znoju oraz niepogodzie
Pochłaniam przestrzenie i fale uniesień
Trzystuletni jesion Połoniny rozcina
Nie wiem dlaczego powracam tam ciągle
Do chwili zadumy zasępionej widokiem
Do rubasznych śmiechów do gitary brzdąkania
Gdy mgły lub szum wiatru sen otulą i jawę
![]()


Odpowiedz z cytatem