witam
ato ja również pozwole sobie na dodanie trochę intymnosci, która trwa juz 27 lat
To była II połowa lipca, ja i moja dziewczyna wyjechaliśmy pod namiot w Biesy. Ona pierwszy raz. Pokonaliśmy trase z Komńczy,do Ustrzyk Górnych, a może do ówczesnego Zakola, tego już nie wsponę, z namiotem. Rok później pobraliśmy się i tak jakoś trwa to bieszczadowanie do dnia dzisiejszego, a co najważniejsze zawsze , i oby tak zosało jak naj dłużej , zawsze razem Na dobre i na zł. .I tam czujemy się naj, naj, najlepiej. Wspomnienia i teraźniejszość przeplatają się jak ogniwa łańcuszka i niech tak zostanie. Amen.