Strona 29 z 30 PierwszyPierwszy ... 19 22 23 24 25 26 27 28 29 30 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 281 do 290 z 291

Wątek: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

  1. #281
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,960
    Czterech panów B.

  2. #282
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    2,924

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Przyjazna cena :) , dzięki!
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  3. #283
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,960

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Smacznego!

    Żebyś się tylko nie przejadł, bo dziś za złotówkę "Szczelina" Jozefa Karika. Nie znam tej książki, ale recenzje ma niezłe. Z oficjalnego opisu:

    Legenda, mistyfikacja czy przerażająca rzeczywistość? Powieść najpopularniejszego słowackiego pisarza. Jozef Karika staje w niej twarzą w twarz z legendą górskiego Trybecza. „Szczelina” zdobyła najważniejsze słowackie wyróżnienie literackie – ANASOFT LITERA w kategorii nagroda czytelników.

    Trybecz, pasmo górskie na Słowacji. Od dziesięcioleci krążą o nim legendy z powodu tajemniczych zaginięć. Niektóre ofiary zostały znalezione martwe. Niektóre zniknęły bez śladu. A jeszcze inne powróciły – ranne i niezdolne do życia.
    Igor zdobył tytuł magistra. Po pięciu latach wreszcie może zacząć karierę jako… robotnik budowlany. Na swojej pierwszej budowie odkrywa tajemniczy sejf. Znajduje w nim płyty gramofonowe sprzed kilkudziesięciu lat. Słyszy na nich głos człowieka, który przez ponad trzy miesiące błąkał się w górach Trybecza…
    Czterech panów B.

  4. #284
    Bieszczadnik Awatar bacza
    Na forum od
    07.2017
    Rodem z
    Warmia (Olsztyn)
    Postów
    141

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    (....) dziś za złotówkę "Szczelina" Jozefa Karika. Nie znam tej książki, ale recenzje ma niezłe. (...)
    Dzięki, przeczytałem...
    Chyba za bardzo wczułem się w klimat, a to może zaowocować rozbiciem mózgownicy na czas jakiś...
    Dość powiedzieć, że dziś rano, gdy oglądając historię transakcji w banku zobaczyłem... płatności z dnia jutrzejszego, to na początku mnie zmroziło...
    Jedność czasu, miejsca i akcji... a fakty(?) sobie...
    Ale czytało się fajnie

  5. #285
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,960

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Dariusz Jaroń Polscy himalaiści

    polscy-himalaisci-b-iext53738229.jpg

    Pierwsza polska wyprawa w Himalaje (lato 1939 r.) i późniejsze zaplątanie w historię jej uczestników. Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła.

    Poszukiwaczom karpackich smaczków podpowiem, że w kilku akapitach i jednym szkicu pojawiają się w tej książce Świdowiec, Syniak czy Połonina Douha.
    Czterech panów B.

  6. #286
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    2,924

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez bartolomeo Zobacz posta
    Dariusz Jaroń Polscy himalaiści

    polscy-himalaisci-b-iext53738229.jpg

    Pierwsza polska wyprawa w Himalaje (lato 1939 r.) i późniejsze zaplątanie w historię jej uczestników. Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła.

    Poszukiwaczom karpackich smaczków podpowiem, że w kilku akapitach i jednym szkicu pojawiają się w tej książce Świdowiec, Syniak czy Połonina Douha.
    Zapisuję w kolejce, tym bardziej, że na półce już czeka „Dziennik Himalajski i inne pisma Jakuba Bujaka” w opracowaniu Magdaleny Bujak-Lenczowskiej, którego lwia część poświęcona jest właśnie tej pierwszej, polskiej wyprawie w Himalaje.

    Otworzyłem teraz „Dziennik…” na chybił-trafił i taki wspaniały cytat rzucił mi się przed oczy:

    „…góry zyskały jeszcze całe rzesze innych nowoczesnych wielbicieli. Rekrutują się oni z różnych narodów i z rozmaitych warstw społecznych. Należą do nich mężczyźni i kobiety, ludzie młodzi, w sile wieku i starzy. Wszyscy mają jedną wspólną cechę, jedną słabość, albo może jedną siłę: kochają góry.
    Entuzjazmują ich zmarszczki i wyniosłości na powierzchni ziemi. Mogą to być łagodne wzgórza, porosłe lasami, urwiste turnie skalne lub niebosiężne szczyty opancerzone lodami. Jednym wystarcza patrzeć z dołu na góry i sycić się ich pięknem. Inni wolą wejść na szczyt i patrzeć stamtąd w dół i w dal. Inni wreszcie szukają tam czegoś więcej. Nie wystarcza im napawać się pięknem, nie wystarcza patrzeć. Chcą być czynni, pokonywać trudności, zdobywać.
    Bo taka jest już natura ludzka, że nie ceni sobie zbytnio tego, co przyszło łatwo i bez trudu. Ale rzecz wywalczoną, zdobytą znacznym nakładem sił i pracy, okupioną trudem i niebezpieczeństwem, taką rzecz cenimy sobie wielce. I cena nie mierzy się wartością samego przedmiotu, ale wielkością naszego wysiłku, naszego umiłowania i zapału.
    Różni ludzie różnie na góry patrzą i różnych rzeczy w nich szukają. Na to nie ma stałej recepty. Ale jedna rzecz jest wspólna: góry posiadają ogromną siłę atrakcyjną dla swoich wyznawców. Trudno, bardzo trudno wytłumaczyć komuś, nie należącemu do „sekty”, na czym ta atrakcyjność polega. Trudność polega na tym, że rzecz uchyla się spod ścisłego rozumowego traktowania, jako że lezy na innej płaszczyźnie, mającej z powierzchnią codziennej rzeczywistości tylko pewne punkty styczne, podczas gdy reszta leży poza tą rzeczywistością, może nawet całkiem blisko – ale w innym wymiarze.”
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  7. #287
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    2,924

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Pozostając przy polskich osiągnięciach, chciałbym zarekomendować Wam, jedno z większych według mnie osiągnięć literatury polskiej 20-go wieku jakim jest diariusz Andrzeja Bobkowskiego zatytułowany „Szkice piórkiem”. Dziennik ten pisany był przez autora w latach 1940 – 1944. Andrzej Bobkowski przebywał wtedy we Francji i opisywał codzienne życie poczynając od czasu tuż przed niemiecką okupacją Francji do chwili jej oswobodzenia przez aliantów. Jest to proza niezwykle żywa, mięsista, pełna wspaniałych opisów codzienności, która jakże była inna niż w okupowanej Polsce. We Francji kwitło życie kulturalne, jeździło się na prowincję na wczasy, stołowało w bistrach itd. – całkiem odmienne realia niż u nas. Autor czasami dokonuje również bieżących analiz polityczno-militarnych tego co się dzieje w ówczesnej Europie i na frontach wojennych. Dla mnie jednak najwspanialsze są jego opisy życia codziennego, prób rozwiązywania problemów, radości z życia i podróżowania, smakowania codzienności, spotkań, rozmów itd.

    Część dziennika poświęcona jest podróży na rowerach, którą autor odbył w towarzystwie warszawskiego taksówkarza -Tadzia. Taka parantela dwóch środowisk, oczytanego i błyskotliwego inteligenta z życiowo cwanym, w dobrym tego słowa znaczeniu, warszawskim taksówkarzem wspaniale wpływa na odbiór tych fragmentów pamiętnika. Panowie odbyli podróż z Paryża, przez m.in. Carcassonne do wybrzeża Morza Śródziemnego, następnie wzdłuż niego aż po Alpy i stąd w poprzek Francji z powrotem do jej stolicy.

    Żeby nie zanudzać a zachęcić do lektury, krótki fragment z tej podróży:

    „Betonujemy się czekoladą i po godzinie odpoczynku wyłazimy z ziemianki. Słońce zapadło już poza górami i jest przeraźliwie zimno. Szczękając zębami, siadamy na rowery. Ledwie ruszyliśmy, przebijam przednie koło na gwoździu z buta wojskowego. Klniemy. Zgrabiałymi z zimna palcami nie możemy niczego porządnie zrobić. Po gołych nogach tnie lodem; zerwał się wiatr przewiercający do kości, twardy jak pogrążone w cieniu ściany skalne. Po dwudziestu minutach startujemy do tego biegu zjazdowego na rowerach. Z Cayolle do Barcelonette jest 30 km. Droga jest szaleńcza. Kładziemy się na kierownicy, zaciskamy palce na hamulcach i zaczynamy spadać w dół, zlatywać w tempie ponad 60 km/godz na prostych odcinkach. Strzałka na szybkościomierzu dochodzi wtedy do 60 i zatrzymuje się na sztyfciku. Nie nadąża. Przed każdym zakrętem piszczą hamulce, pochylamy się, szczęk odpuszczonych dźwigni przy kierownicy i rower skacze do przodu, jakby miał motor. Na 30-tu metrach prostej osiąga się szybkość ponad 50 km. Po dziesięciu kilometrach tej jazdy ręce mam zupełnie zdrętwiałe. Przymarzły do hamulców. Nóg nie czuję w ogóle; zbite lodowatym wiatrem, zwisają przy siodełku jak obcy przedmiot. Jedynie na piersiach, pod swetrem, jestem spocony i z wysiłku, i z emocji. Upijam się prawie do nieprzytomności szybkością, furkotem wiatru przy uszach i tańcem na zakrętach. Raz tylko spojrzałem na przednie widełki i na krótką chwilę struchlałem: co stałoby się, gdyby widełki pękły. Przy tej szybkości i obciążeni drgały one od nasady do osi koła, drgały tak szybko jak uderzony kamerton. Ach – co tam; znowu prosta. Puszczam hamulce, skaczę od razu na 40, 50, 60 – strzałka znowu utyka i utyka oddech w piersiach. Zakręt, skok mostem na drugą stronę rzeki, zapach mokrych bierwion, ułożonych przy drodze, żywicznych i sękatych, mroczne wrota krótkiego tunelu. W tunelu asfalt jest wilgotny i opony mlaskają na nim tak, jakby pociągnięty był klejem. Pachnie pleśnią i grzybem. Rośnie gwałtownie jasny otwór wyjazdu, zbliża się, majaczy popielata wstęga drogi i wali się w dół, w las, w świerkową zieleń i przedwieczorną czerwień pni. Słońce przedarło się tu jeszcze przez jakąś szparę, z której wypryskuje jak pęk promieni z małego okienka kabiny operatora w kinie. Ekran czerwonej zieleni, a na nim pędzi mój rower. Czasem, w ciągu ułamka sekundy, widzę swój cień. Gdy znika, wydaje mi się, że go przegoniłem i że nie może za mną nadążyć. Zakręt w lewo, potem w prawo, znowu na drugą stronę huczącego potoku, wzdłuż skalnej ściany. Droga zaczyna opadać łagodniej i po chwili wpadamy wprost na rynek w Barcelonette, Patrzę na zegarek, ledwo utrzymując się na nogach. 32 km w ciągu 43-ech minut. Przeciętna 45 km/godz. Twarze, ręce, uda i łydki mamy zupełnie sine pomimo opalenizny. Palce tak sztywne, że nie możemy wyciągnąć zapałki z pudełka. Jest to chyba najładniejszy dzień całej naszej podróży. Ale jesteśmy piekielnie zmęczeni. Czuję to teraz , stojąc na rynku i paląc papierosa. Ręka mi drży i drgają mi usta zupełnie tak, jakbym miał wybuchnąć płaczem. Sześć godzin podejścia i 32 km piekielnego zjazdu. Tadzio powiada: „Ten dzień będę pamiętał nawet po śmierci”.
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  8. #288
    Forumowicz Roku 2016
    Kronikarz Roku 2016
    Forumowicz Roku 2014
    Forumowicz Roku 2013
    Ekspert Roku 2012
    Awatar Wojtek Pysz
    Na forum od
    02.2008
    Rodem z
    Jarosław
    Postów
    2,139

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez sir Bazyl Zobacz posta
    .... diariusz Andrzeja Bobkowskiego zatytułowany „Szkice piórkiem”....
    Dla lubiących posłuchać: https://ninateka.pl/audio/szkice-pio...bobkowski-1-17

  9. #289
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    3,960

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez sir Bazyl Zobacz posta
    Zapisuję w kolejce
    W takim razie zapisz jeszcze to:

    Janusz Klarner Nanda Devi
    Nanda.jpg

    Ta sama wyprawa, tylko oczami innego z uczestników.
    Czterech panów B.

  10. #290
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,454

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Polecam i książkę, i film. Książka była podstawą scenariusza.
    Szczegóły tu:
    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...jasnienie.html
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Poszukuję książki
    Przez stary w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 03-03-2013, 15:27
  2. Książka za uśmiech
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 25-10-2011, 11:27
  3. Kącik Facjat Zakazanych
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 26-04-2011, 18:38
  4. Książka o kulturze cerkiewnej
    Przez Trauma w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 24-11-2008, 21:10

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •