Strona 23 z 32 PierwszyPierwszy ... 13 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 221 do 230 z 320

Wątek: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

  1. #221
    skallyna
    Guest

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Dla wszystkich miłośników podróży polecam "Zielone Wzgórza Ułan Bator" Radka Biczaka - rewelacyjna lektura do pochłonięcia w chwilę. Idealna na długie, listopadowo-grudniowe wieczory :)

  2. #222
    hufezyluman
    Guest

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    tytuł nie obił mi się o uszy, ale cóż chyba czas poszukać nowej lektury.

  3. #223
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,260

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez Piskal Zobacz posta
    Pamiętacie ten wątek?
    Otóż nasz forumowy napisał tę książkę. Ba, właśnie ukazał się trzeci tom. Ja jestem po lekturze pierwszego i jestem pod dużym wrażeniem.
    Piotr, w końcu też poeta, niezwykle poetycznie i barwnie umie operować nastrojem, malować obrazem i wciągać czytelnika w toczącą się we wsi Wisoły grę. No i ta intrygująca okładka!
    I chociaż akcja nie toczy się bezpośrednio w Bieszczadach- polecam z całą swoją perfidią. Biorę się czym prędzej za tom drugi, bo z przecieków, które do mnie dotarły, i to z pierwszej ręki, w trzecim ma się pojawić moja miejscowość.
    Piotrze-prywatne już złożyłem, czas na publiczne gratulacje!
    Załącznik 36635
    Uwaga! Wątek zawiera lokowanie produktu.

    Tom drugi za mną. W sieci nie znalazłem negatywnej recenzji,co o czymś świadczy, i jeśli ktoś jest zainteresowany, ten znajdzie.Tzn. recenzję, nie że negatywną. Ja wrzucam pewien filmik, który trochę wyjaśni. A od siebie naprawdę szczerze polecam.I to jako człowiek dość oczytany, ale nie specjalista od powieści grozy. Piotr wspaniale buduje napięcie. I czekam, kiedy mnie nawiedzi osobiście, w tym moim Toporzysko/Potworzysku, bo znamy się, mailowo, telefonicznie, czas na osobiste zapoznanie.

  4. #224
    Bieszczadnik Awatar Pyra.57
    Na forum od
    08.2006
    Rodem z
    stolica Pyrlandii
    Postów
    1,596

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Ostatnio wpadło w me dłonie kolejne wydanie zbioru opowiadań Jerzego Janickiego "Opowieści bieszczadzkie". Polecam lekturę na długie zimowe wieczory a zwłaszcza, że można porównać adaptacje filmowe tych opowiadań z ich pierwowzorem literackim.
    pozdrawiam
    Marek

  5. #225
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,484

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Jak zapewne część Koleżanek i Kolegów wie, od kilku lat pisuję na innym forum bieszczadzkim („zielonym”), tu zaglądając rzadko. Niniejszym robię wyjątek i również tu pozwolę sobie zamieścić recenzję książki, o której poniżej. A czynię tak z uwagi na niegdysiejszą zażartą dyskusję na tym właśnie „pomarańczowym” forum, toczoną na tematy historyczne i narodowościowe.

    Timothy Snyder „Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś 1569-1999”. Wydawnictwo Pogranicze, Sejny 2009.

    Autor to zachodni historyk uniwersytecki, specjalizujący się w zagadnieniach polskich oraz środkowo- i wschodnioeuropejskich. Na polskim rynku wydawniczym już znany.
    Książkę tę gorąco polecam nie tylko miłośnikom historii. Powinni ją przeczytać wszyscy interesujący się współczesną polityką zagraniczną, dotyczącą naszych wschodnich sąsiadów. Opisuje ona ich związki z polskością - od czasów określanych przez autora jako nowożytne (czyli po średniowieczu) aż po czasy współczesne (datowane od 2-giej połowy XIX). A owe związki to i przyjaźń, i miłość (aż do dobrowolnej asymilacji), ale też i krwawa nienawiść.
    Dzisiejszy czytelnik rozumie pojęcia „naród” i „narodowość” w znaczeniu etnicznym, językowym. I rozumie prawidłowo, gdyż do tego sprowadzają się w istocie współczesne definicje słownikowe owych wyrazów. Nie zawsze tak jednak było.

    Przez kilkaset lat, aż do 2-giej połowy XIX w., „naród” rozumiano w znaczeniu terytorialnym i państwowym, a nawet klasowym (tj. w odniesieniu tylko do warstwy szlacheckiej). Pochodzenie etniczne (polskie, ruskie, litewskie) i wyznawana religia (katolicyzm rzymski, grecki czy prawosławie) miały w tym kontekście naprawdę drugorzędne znaczenie. Z tak zdefiniowanego narodu „państwowego” byli zazwyczaj wyłączani nie-szlachcice, obojętne jakim językiem by nie mówili. Chłop, nawet z Mazowsza, Wielkopolski, czy Małopolski, nie był w tym znaczeniu Polakiem.
    Oczywiście rozumienie owych pojęć („naród”, „narodowość”, „obywatelstwo”) na przestrzeni wieków ewoluowało, co spostrzegamy chociażby już w tekście Konstytucji 3-go Maja 1791 r. Epoka napoleońska przyniosła dalsze zmiany.

    W 2-giej połowie XIX w., wraz z upowszechnieniem trudnej sztuki pisania i czytania, doszło w całej Europie do tzw. przebudzenia narodowego. Za podstawowe spoiwa narodowości uznano przede wszystkim język i religię.
    „Polskość” w znaczeniu dotychczasowym, tradycyjnym, zaczęła - na wschodnich terenach byłej Rzeczypospolitej Obojga Narodów - przegrywać wraz z niepowodzeniem powstań, a po upadku Powstania Styczniowego przegrała ostatecznie. Jej nosicielami pozostali już tylko szlacheccy właściciele ziemscy, bardzo nieliczni polscy chłopi oraz część mieszczaństwa (w miastach, a zwłaszcza miasteczkach żyło b. dużo ludności żydowskiej). I Timothy Snyder pięknie ten proces opisuje - oddzielnie dla terenów Litwy, Białorusi i Ukrainy.

    Następnie autor przechodzi do krwawego XX stulecia, koncentrując się nad „ciągiem dalszym” wybijania się na niepodległość już nie tylko Polaków, ale także Litwinów i Rusinów. Słusznie zauważa, że Polska przedwojenna była terytorialnie za duża jak na państwo narodowe (w znaczeniu etnicznym), a za mała na państwo federacyjne, o którym marzył Józef Piłsudski. Ale ową szczupłość terytorialną II Rzeczpospolita zawdzięczała ... polskim narodowcom. Gdyż to właśnie przedstawiciel endecji, Stanisław Grabski, przeforsował w trakcie negocjacji pokoju w Rydze (1921 r.) pozostawienie po stronie radzieckiej części wschodnich terytoriów, które bolszewicy nam ... proponowali. Tak, to nie bajka. Potwierdzenie można uzyskać choćby przez zerknięcie do atlasu historycznego - pomimo wygranej wojny, pokój ryski ustalił wschodnią granicę Polski na zachód od linii, z której wyruszyła w kwietniu 1920 r. ofensywa Piłsudskiego. A Ukraińcy nigdy nam nie wybaczyli zaprzepaszczenia w Rydze ich interesu narodowego.

    Dalszy przebieg (przedwojenny, wojenny i powojenny) konfliktów narodowych autor również opisuje - z bezstronną, naukową rzetelnością historyka. M.in. dokładnie omawia genezę i przebieg rzezi ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich na Wołyniu i Galicji. Przedstawia także nasz polski odwet, również okrutny (ale nie równie okrutny - to ważne semantyczne rozróżnienie) i też dokonywany na ludności cywilnej. Można się oczywiście spierać o liczby i proporcje liczb ofiar obu narodowości, śmiertelnie się wówczas nienawidzących - Timothy Snyder pozostaje tu raczej bliższy wyliczeniom podawanym np. przez Grzegorza Motykę niż ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.
    Powojenne operacje „Rzeszów” i „Wisła”, najbardziej chyba interesujące współczesnych bieszczadników, są w książce również dokładnie opisane. W rezultacie powojennych wysiedleń (do ZSRR) i przesiedleń (na ziemie tzw. odzyskane) mamy dziś Rzeczpospolitą niemal homogenicznie narodową - o czym nb. marzyli przedwojenni polscy narodowcy (to też zauważa autor).

    W kontekście obecnej demograficznej rzeczywistości, zaistniałej za naszą wschodnią granicą, całkowitym nonsensem wydają się głoszone niekiedy postulaty o charakterze rewizjonistycznym, domagające się powrotu tych czy innych wschodnich ziem do polskiej „Macierzy”. Co bynajmniej nie powinno oznaczać braku naszego zainteresowania wschodnimi sąsiadami, którzy przez kilkaset lat wspólnej, przedrozbiorowej historii byli nie sąsiadami lecz równoprawnymi domownikami. W końcu to nasz Wielki Rodak rzucił w latach 90-tych XX wieku hasło „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”.

    I jeszcze jedna refleksja. Zdaję sobie sprawę, że nasze forum bieszczadzkie nie jest forum historycznym, i że pewnie większość jego uczestników pomija ten dział. Ale z drugiej strony wyczuwa się tu też zainteresowanie historią regionu. Wędrując po bieszczadzkich wertepach nie sposób nie dostrzec śladów dawnego życia, jakże odmiennego - etnicznie - od obecnego. Timothy Snyder poświęca w swej książce wiele miejsca historii stosunków polsko-ukraińskich, także tych zaistniałych na obecnych ziemiach Polski południowo-wschodniej. Tak więc jeszcze raz gorąco zachęcam do sięgnięcia po książkę, przedstawiającą obiektywnie (tj. nie polonocentrycznie, ale też bynajmniej nie polonofobicznie) dzieje trzech narodów: polskiego, litewskiego i ruskiego, wspólnie tworzących niegdyś Rzeczpospolitą Obojga Narodów - czyli Polskę, ale przecież nie w Jej dzisiejszym rozumieniu i znaczeniu.
    Ranny pod Maciejowicami Tadeusz Kościuszko miał ponoć zakrzyknąć „Finis Polonia”. Tenże Kościuszko uznawany jest dziś, za wschodnią granicą, za Białorusina. A do naszego Adama Mickiewicza „przyznają się” i Litwini, i Białorusini. Dzisiejsi Ukraińcy widzą w swoich spolonizowanych magnatach - własnych rodaków. Bardzo rozbawiła mnie kiedyś informacja, że „Iwan III Sobieski” pobił Turków pod Wiedniem. Jan III był oczywiście królem Polski, i to ostatnim udanym Jej królem (po nim zaczął się już zjazd po równi pochyłej). Ale faktem jest też, iż pochodził z ruskiego rodu Sobieskich. A w owych czasach pochodzenia etnicznego nie utożsamiano z narodowym. Szlachcice z Ukrainy, którym wszak nie można było odmówić wielkiego polskiego patriotyzmu, nieraz mawiali o sobie: „gente Ruthenus, natione Polonus”.
    Nawet jeszcze Józef Piłsudski, wskrzesiciel Polski, uważał się za Litwina. A Polaków - endeków wsadzał do Berezy Kartuskiej i pomstował na nich bardzo niecenzuralnie. Ale za to piękną polszczyzną, z zaśpiewem wileńskim.

    PS
    Tematykę zaprezentowaną w książce Timothy’ego Snydera, rzetelnie przedstawia również Andrzej Sulima Kamiński w „Historii Rzeczypospolitej wielu narodów. 1505-1795”, z tym że kończy ją na upadku Rzeczypospolitej. Natomiast Timothy Snyder ciągnie ją, zgodnie z tytułem polecanej książki, aż do końca XX wieku.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #226
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,260

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Mariusz Czubaj, "Piąty Beatles", wyd. WAB 2015

    Czerwiec 2012. Trwa mecz Polska–Rosja podczas mistrzostw Europy w piłce nożnej, gdy policjanci z Piły otrzymują wezwanie na poligon wojskowy, na którym stacjonował kiedyś pułk myśliwców Su–22. Na miejsce zabójstwa przybywa także Rudolf Heinz prowadzący kurs w miejscowej szkole policji. Okoliczności śmierci wydają się nietypowe, ale Heinza najbardziej intryguje okładka albumu Beatlesów Abbey Road pozostawiona przez kogoś w hangaroschronie. Gdy Heinz rusza tropem mordercy, nie przypuszcza, jaki obrót przybierze sprawa, która zajmie mu prawie dwa lata i okaże się ostatnią w jego karierze profilera.

    Tyle z opisu wydawnictwa. Ja dodam od siebie tyle, okładka jest spreparowana- Lennon idzie w przeciwnym kierunku, a i znak drogowy D-6 ma swoje znaczenie. Doskonały powrót Czubaja, po słabym "Martwym popołudniu" z nowym bohterem.
    Chcecie wiedzieć kto zabił?
    Listonosz. Listonosz zabił.

  7. #227
    Bieszczadnik Awatar Kurdybanek
    Na forum od
    05.2015
    Rodem z
    Inowrocław
    Postów
    64

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez Piskal Zobacz posta
    Tyle z opisu wydawnictwa. Ja dodam od siebie tyle, okładka jest spreparowana- Lennon idzie w przeciwnym kierunku, a i znak drogowy D-6 ma swoje znaczenie. Doskonały powrót Czubaja, po słabym "Martwym popołudniu" z nowym bohterem.
    Chcecie wiedzieć kto zabił?
    Listonosz. Listonosz zabił.
    A ja myślałem, że "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy"
    Ostatnio edytowane przez Kurdybanek ; 28-05-2015 o 22:18

  8. #228
    Poeta Roku 2011
    Awatar Piskal
    Na forum od
    10.2008
    Rodem z
    Toporzysko/Toruń
    Postów
    2,260

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez Kurdybanek Zobacz posta
    A ja myślałem, że "Listonosz zawsze dzwoni dwa razy"
    No, przydzwonił mu dwa razy bez łeb. Co Ci się nie zgadza?

  9. #229
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2012
    Postów
    820

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Czytam recenzję Stałego Bywalca polecającą książkę Timothy Snydera i jestem przekonany, że warto by było zapoznać się z dokładna treścią całej książki, tym bardziej, że SB poleca ją szczególnie tym co interesują się współczesną polityką zagraniczną. Niestety już w samej recenzji SB upowszechnia pewne zbitki pojęciowe, które są nie do przyjęcia z pozycji polonocentrycznej, którą zapewne ja reprezentuję.
    W moim środowisku nie jest łatwo dotrzeć do aktualnych publikacji, człek jestem prosty, choć lotnisko w Pile o którym pisze Piskal jest mi znane, a czasem nawet mogłem po drabince zajrzeć do kabiny Su-22. Wygód(byłem tam krótko) żołnierze tam nie mieli, bo rano na śniadanie do stołówki było jakieś 2,5 km marszu i tak trzy razy dziennie(15 km razem) same posiłki. Próbowano w tamtych czasach różnej propagandy ale ja wolałem i tak mi zostało, trwać przy swoim polonocentryzmie. Tym którzy chcą ogarnąć temat całościowo polecam po lekturach różnych Dejwidów Koperfildów zapoznać się z "polonofobicznym horrorem" pt Czarna Księga Kresów prof.Wieliczki-Szarkowej, tak by mogli to zjawisko ocenić sami, a teraz trochę cytatów:
    ...W pierwszych latach po traktacie ryskim poważne zagrożenie dla państwa stanowiła polityka Moskwy, która uznawała granicę ryska za tymczasową i wszelkimi sposobami podtrzymywała na pograniczu stan napięcia i braku stabilizacji. Wysyłała własne grupy dywersyjne, często podszywające się pod jakoby miejscowe oddziały partyzanckie niezadowolonych Ukraińców i Białorusinów...
    ...nieuchronnie i nieubłagalnie dwór za dworem, folwark za folwarkiem padały w zgliszcza i gruzy. Wycinano sady, rozbierano lub palono domy. Runęły zburzone Samczyńce, Beregiele, cudna Eljaszówka z pałacem włoskim tak pięknym, że zdawał się być zjawą...
    ...Na pobliskim Podolu były już w tym czasie jeno pogorzeliska. Na ogromnym szmacie kraju, gęsto przedtem usianym dworami, kraju o wysokiej rolniczo-gospodarskiej kulturze, nie ostał się ani jeden folwark, ani jeden dom mieszkalny, ani jedno gospodarstwo...

    ...Spalono prześliczną... Rozgrabiono doszczętnie...niektóre rozbierano do ostatniej cegły, wycinano ogród w pień i miejsce po folwarku zaorywano, aby właściciel nie miał dokąd wrócić i nie mógł rozpoznać miejsca...na prawobrzeżnej Ukrainie, do marca 1918 roku zostało doszczętnie zniszczonych 85% dworów i folwarków, wandalicznej dewastacji uległa znaczna część lasów. Właściciele majątków w obawie o utratę życia uciekli do miast...Kraj do niedawna kwitnący, też dzięki pracy polskiej, wysokiej wytwórczości-zrównany z ziemią...

    ...Traktat ryski stabilizujący sytuację w naszej części Europy, hamując na pokolenie sowieckie Drang nach Western, utwierdzając naszą pozycję państwową, przyniósł rozczarowanie świadomym swych aspiracji narodowych Ukraińcom i Białorusinom. Mimo wszystko jednak los ludności tych obu narodów, która w znacznym stopniu wbrew swojej woli znalazła się w granicach Rzeczypospolitej, był na pewno lepszy niż pod sowieckim panowaniem...

    Tyle tytułem zachęty, a moje przemyślenie jest takie, że to co kiedyś dręczyło nasze Kresy, dziś dręczy wschodnie ziemie Ukrainy.

  10. #230
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2012
    Postów
    820

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Słowa ...nieuchronnie dwór za dworem... dotyczą oczywiście wydarzeń przed traktatem ryskim.
    Wielka szkoda, że w wielu zniszczonych budynkach przepadły również cenne biblioteki, także archiwalia dotyczące dziejów Polski i Rusi(np.majątek Sanguszków). Wielka szkoda, że zoologiczny antypolonizm bolszewików z czasem przejęli mściciele traktatu ryskiego, mimo dość powszechnej wiedzy o tym, że Lenin nie brał pod uwagę innego bytu Ukrainy jak ten w ramach Związku Sowieckiego.

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Poszukuję książki
    Przez stary w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 03-03-2013, 15:27
  2. Książka za uśmiech
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 25-10-2011, 11:27
  3. Kącik Facjat Zakazanych
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 26-04-2011, 18:38
  4. Książka o kulturze cerkiewnej
    Przez Trauma w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 24-11-2008, 21:10

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •