Strona 31 z 39 PierwszyPierwszy ... 21 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 301 do 310 z 389

Wątek: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Iwona Kienzler „Kasiarze, doliniarze i zwykłe rzezimieszki. Przestępczy półświatek II RP”
    Wydawnictwo Lira Publishing Sp. z o.o., Warszawa 2019


    Pani Iwona, korzystając z innych, bardziej obszernych i specjalistycznych publikacji, jak również z prasy okresu międzywojennego (źródeł skrupulatnie wskazywanych w przypisach i w bibliografii), ukazuje nam mało znane, ciemne oblicze społeczeństwa II Rzeczypospolitej. Czytamy o przestępczej działalności przeróżnych wyrzutków społecznych płci obojga, choć oczywiście z przewagą płci brzydkiej. Od prymitywnych bandziorów-morderców po wysublimowanych oszustów, nieraz wzbudzających nawet sympatię. Tak, tak – nie przejęzyczyłem się. Bo jak tu nie patrzeć z uśmiechem i pobłażaniem na warszawskiego cwaniaka, który przybyszom spoza stolicy potrafił sprzedać kolumnę Zygmunta, fragment podwarszawskiej linii kolejowej, wydzierżawić tramwaj, a nawet wynająć pewnemu Francuzowi halę warszawskiego Dworca Głównego na cele imprezy tanecznej. Rozbawienie wzbudza również wielka łatwowierność i bezmyślność niektórych pań – ofiar oszustów matrymonialnych. Poza tym jednak czytelnikowi raczej nie jest do śmiechu. Natomiast jest mu często blisko do zaciśnięcia pięści i zgrzytnięcia zębami – zwłaszcza gdy autorka przedstawia opryszków niebrzydzących się mokrą robotą, mordujących spokojnych obywateli i funkcjonariuszy państwowych. No a takiego „Hipka Wariata” to ja bym osobiście utłukł. Ten psychopatyczny bandzior, nie dość że wyspecjalizowany w napadach rabunkowych, to jeszcze miał jakąś paranoiczną obsesję na punkcie kotów – w życiu zamordował kilkaset tych niezwykle sympatycznych zwierzątek. W chwili, gdy to piszę, po moim mieszkaniu hasają dwa przemiłe koty: Sabinek i Kubuś. Sabinek pochodzi z Ustrzyk Górnych.
    Lektura rozdziału 5 pt. „Tata Tasiemka i Doktor Łokietek – władcy warszawskiego półświatka” każe nam sobie przypomnieć powieść pt. „Król” Szczepana Twardocha, już wcześniej tu opisaną. Tata Tasiemka i Doktor Łokietek to tamtejsi Kum Kaplica i dr inż. Janusz Radziwiłek. Rozdział ten autorka oparła o informacje zaczerpnięte z książki Jerzego Rawicza pt. „Doktor Łokietek i Tata Tasiemka. Dzieje gangu”, wydanej w 1968 r. (wznowionej w 2014 r.). Z kolei pisząc o przemytnikach autorka przy okazji wskazuje niektóre nonsensy polskiej przedwojennej polityki gospodarczej, faworyzującej monopole. Przykładowo – ochrona monopolu zapałczanego powodowała, że każdy nierozważny nabywca zwykłej zapalniczki do papierosów musiał w urzędzie uiścić opłatę stemplową i ostemplować tam własną zapalniczkę. Czegoś podobnego to przecież nawet w PRL nie zdołano wykoncypować. Choć nie przeczę – iście księżycowa gospodarka epoki PRL też obfitowała w przeróżne bezsensowne regulacje, np. w sprzedaż alkoholu dopiero po godzinie 13. Rozdział poświęcony kontrabandzie (ostatni w książce) autorka kończy przypomnieniem postaci pisarza Sergiusza Piaseckiego, mającego w bogatym życiorysie m.in. etap działalności przemytniczej – na płonącej granicy polsko-radzieckiej. Gorąco zachęcam do sięgnięcia po książki przez niego napisane. W katalogu blogu proszę ich jednak nie szukać, przeczytałem je bowiem (wszystkie!) w czasach zanim namówiono mnie do opisywania lektur w Internecie.

    Reasumując, polecam Państwu tę ciekawą, łatwą i przyjemną, ale też historycznie poznawczą książkę p. Iwony Kienzler. Dowiemy się, na jakie kradzieże, oszustwa (drobne i poważne) bywali narażeni nasi dziadkowie/pradziadkowie i dlaczego bali się wychodzić po zmroku z domu czy samotnie jeździć pociągiem. A także jakie więzy „rodzinne” (zwracam uwagę na cudzysłów) połączyły Sergiusza Piaseckiego z Czesławem Miłoszem.
    PS. Na str. 257 w wierszu 12 od góry wyrazy „Związku Armii Zbrojnej” proszę poprawić na wyrazy „Związku Walki Zbrojnej” (prawidłową nazwę organizacji będącej poprzedniczką Armii Krajowej).

    Powyższy tekst znajdzie się w mojej CZYTELNI KSIĄŻEK HISTORYCZNYCH przypuszczalnie dopiero za kilka tygodni (czeka na swoją kolej za napisanymi wcześniej)
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 08-03-2021 o 18:17
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Tomasz Awłasewicz „Niewidzialni. Największa tajemnica służb specjalnych PRL”
    Wydawnictwo Agora SA, Warszawa 2021


    Autor, młody ambitny dziennikarz, naświetlił bardzo interesujący wycinek pracy służb specjalnych, jakim jest (oraz było i będzie) tzw. tajne przeszukanie. Polega ono na niewłamaniowym wejściu do konkretnego lokalu, spenetrowaniu go bez pozostawienia najmniejszego śladu swojej obecności, oraz (to cel główny) sporządzeniu potrzebnych fotografii, w tym kopii dokumentów lub zdjęć innych przedmiotów będących w zainteresowaniu służby specjalnej. Wykonanie tego wymaga wiedzy o nieobecności użytkownika lokalu, pokonania zamków i innych zabezpieczeń bez ich uszkodzenia, bardzo ostrożnego zachowania się wewnątrz lokalu oraz dopilnowania, aby wszystkie znajdujące się tam rzeczy pozostały na swoich miejscach. Sytuacja komplikuje się, gdy wewnątrz znajduje się sejf, który też przecież trzeba będzie otworzyć bez uszkodzenia (i ponownie zamknąć na ten sam szyfr). Nieraz też użytkownik lokalu (np. obywatel państwa niekoniecznie zaprzyjaźnionego) nie wyklucza możliwości podobnych „odwiedzin” i zastawia pułapki mogące potwierdzić fakt odbytej penetracji (np. jakaś nitkę lub włos zahaczone o szufladę biurka). Następnie, po wykonaniu zadania, należy na paluszkach stamtąd wyjść, wszystkie otwarte wcześniej drzwi za sobą dokładnie pozamykać, znów oczywiście bez uszkodzenia zamków. Dodatkowy problem może sprawić ciekawski sąsiad gotów zadzwonić po policję, gdy tylko zauważy coś nietypowego i jego zdaniem (skądinąd słusznie) podejrzanego. Jak więc widać, wykonanie powyższych czynności operacyjnych wymaga dużych umiejętności specjalistycznych, większych niż np. posiadane przez historycznie sławnych włamywaczy-kasiarzy. Tamci bowiem byli głównie zainteresowani wejściem do banku czy sklepu jubilerskiego, pokonaniem sejfu, zabraniem łupu, a następnie już tylko … w nogi. Nie obchodziło ich inteligentne zatarcie śladów swojej obecności, na ogół jedynie przestrzegali niepozostawienia odcisków palców.

    Służby specjalne większości państw dysponują takimi specjalistami od tajnych przeszukań. Zatrudnieni są oni w odrębnych wydziałach niektórych jednostek (departamentów, biur, delegatur) operacyjnych. Do ich dyspozycji stoją najnowsze urządzenia techniczne, ale przede wszystkim sami muszą posiadać odpowiednie zamiłowania techniczne oraz kwalifikacje teoretyczne i praktyczne. O celu realizowanego tajnego przeszukania najczęściej mają tylko mgliste lub żadne pojęcie. Ich bowiem rolą jest umożliwienie wykonania zadania przez towarzyszącego oficera operacyjnego z innego pionu służby specjalnej, zainteresowanego konkretnym lokalem i działalnością jego użytkownika. Czyli zleceniodawcę tajnego spenetrowania lokalu. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych PRL takimi specjalistami od tajnych przeszukań byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa zatrudnieni głównie w Departamencie Techniki MSW i podległych mu komórkach jednostek wojewódzkich resortu spraw wewnętrznych. Napisałem „głównie”, ponieważ dwa inne departamenty Służby Bezpieczeństwa miały potrzebę posiadania własnych fachowców w tej dziedzinie, luźno tylko współpracujących z Departamentem Techniki MSW. Taką jednostką był np. Departament II MSW, czyli kontrwywiad. W jego strukturze funkcjonował bardzo utajniony Wydział IX, m.in. zajmujący się tajnym przeszukiwaniem pomieszczeń zachodnich ambasad i konsulatów. Zatrudnieni w nim fachowcy czynili to z wykorzystywaniem ówczesnych możliwości naukowo-technicznych, co jednak bardzo odbijało się na ich zdrowiu, a często wręcz skracało życie. O swojej tam służbie w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia opowiadają autorowi książki byli funkcjonariusze SB, m.in. podkreślając swoją przydatność dla ekonomicznych interesów państwa. Dzięki ich działaniom polscy negocjatorzy umów międzynarodowych niekiedy znali treść instrukcji negocjacyjnych zagranicznego partnera jeszcze przed przystąpieniem z nim do rozmów, np. w sprawach zakupu przez Polskę licencji, czy sprzedaży wyprodukowanych w kraju towarów. Wiedza ta pozwalała im na wynegocjowanie optymalnych warunków umów. A jak to się wszystko (w szczegółach) odbywało, jakie poważne zagrożenia pociągały za sobą tajne przeszukania lokali ambasad i konsulatów, to już sobie Państwo sami przeczytacie. Myślę, że Was do tego wystarczająco zachęciłem. Nie? No to jeszcze dodam, że największą zmorą owych polskich funkcjonariuszy SB był autentyczny przypadek węgierski. Węgierscy „tajni przeszukiwacze” weszli bowiem kiedyś nocą do jednej z zachodnich ambasad i … już stamtąd nigdy nie wyszli (ani ich nie wywieziono). I nikt się o nich nie śmiał upomnieć, gdyż przecież formalno-prawnie nie istnieli.

    Powyższy tekst znajdzie się w mojej CZYTELNI KSIĄŻEK HISTORYCZNYCH przypuszczalnie dopiero za kilka tygodni (czeka na swoją kolej za napisanymi wcześniej).
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 21-05-2021 o 14:57
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Grzegorz Górski „Wrzesień 1939. Nowe spojrzenie”
    Jagiellońskie Wydawnictwo Naukowe, Toruń 2017

    Elektroniczna wersja tej książki jest do pobrania (nieodpłatnie) tu:

    http://kj.edu.pl/wp-content/uploads/...publikacja.pdf

    Polecam tę publikację, daleko odbiegającą od opinii o genezie polskiego Września 1939, zakonserwowanej w naszej historiografii.

    Trzy lata temu tak ją opisałem:

    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...nie-autor.html

    Zdania nie zmieniłem.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 10-06-2021 o 13:20 Powód: Dodanie własnej opinii
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  4. #4

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Cytat z Twojego bloga: "Podstawowym kanonem ówczesnej radzieckiej polityki (wynikającym z ideologii) było przecież wejście do trwającej wojny europejskiej, pokonanie osłabionych jej uczestników i „uwolnienie ciemiężonych mas żołnierskich, robotniczych i chłopskich spod kapitalistyczno-imperialistycznego jarzma”.

    Analogiczną opinię spotkałem w książce "Lodołamacz" autorstwa Wiktora Suworowa (były agent GRU).
    Wyraził pogląd, że klęski Armii Czerwonej w początkowej fazie wojny z Niemcami wynikały nie tylko z faktu wymordowania większości kadry oficerskiej podczas stalinowskich czystek.
    Wielki wpływ na rozmiar klęski miały też kierunki szkolenia krasnoarmiejców. Szkolono ich do walki ofensywnej. Z tego względu armia miała nikłe pojęcie o walce obronnej.
    Stalin nie był gotowy do wojny obronnej, bo planował wojnę agresywną.

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    [QUOTE=włóczykij...
    Analogiczną opinię spotkałem w książce "Lodołamacz" autorstwa Wiktora Suworowa (były agent GRU).
    Wyraził pogląd, że klęski Armii Czerwonej w początkowej fazie wojny z Niemcami wynikały nie tylko z faktu wymordowania większości kadry oficerskiej podczas stalinowskich czystek.
    Wielki wpływ na rozmiar klęski miały też kierunki szkolenia krasnoarmiejców. Szkolono ich do walki ofensywnej. Z tego względu armia miała nikłe pojęcie o walce obronnej.
    Stalin nie był gotowy do wojny obronnej, bo planował wojnę agresywną.[/QUOTE]

    Oczywiście, że tak. Jeśli ten temat Cię interesuje, to przeczytaj, jak go widzi prof. Ernst Topitsch w książce pt. „Wojna Stalina”:
    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...-topitsch.html
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 13-06-2021 o 12:07
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie 82. rocznica

    Przypominam:
    Grzegorz Górski „Wrzesień 1939. Nowe spojrzenie”
    Jagiellońskie Wydawnictwo Naukowe, Toruń 2017

    Elektroniczna wersja tej książki jest do pobrania (nieodpłatnie) tu:

    http://kj.edu.pl/wp-content/uploads/...publikacja.pdf

    Polecam tę publikację, daleko odbiegającą od opinii o genezie polskiego Września 1939, zakonserwowanej w naszej historiografii.

    I jeszcze o jednej książce "okolicznościowej". Poniższy tekst znajdzie się na moim blogu za kilka dni.

    Robert Forczyk „Fall Weiss. Najazd na Polskę 1939”
    Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2019

    Dr Robert Forczyk, amerykański doradca i publicysta w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego oraz stosunków międzynarodowych, były zawodowy oficer (ppłk.) US Army, napisał bardzo ciekawą książkę nt. wojny obronnej Polski w 1939 r. przed agresją z zachodu i ze wschodu. Od razu zastrzegam, iż (zgodnie z tytułem) znaczna jej część zawiera opisy potencjału militarnego walczących stron, posiadanego przez nie uzbrojenia i sprzętu oraz samego przebiegu działań wojennych – z wyszczególnieniem jednostek wojskowych, ich liczebności i struktur, dowódców oraz wskazania terytoriów, na których operowały. Te rozdziały spodobają się głównie miłośnikom historii wojskowości. Śmiało mogę je polecić, jako że zostały napisane przez specjalistę, który opisy strategii i taktyki walczących stron wzbogacił własnymi, fachowymi komentarzami. Oczywiście książka jest poświęcona całokształtowi wojny 1939 r., obszernie też przedstawia genezę jej wybuchu, całe tło polityczne tamtego okresu i (pobieżnie) lat dużo wcześniejszych, a także – już bardzo skrótowo – dalsze konsekwencje przegranej przez Polskę wojny. Na pewno zadowoli więc również czytelnika preferującego historię polityczną, wolącego ją od drobiazgowego śledzenia ruchu armii dopiero tę historię kreujących.
    Przegraliśmy wojnę i już. Ale autor inaczej niż większość historyków tę naszą porażkę postrzega. Jej przyczynę widzi nie w dysproporcji sił zbrojnych III Rzeszy i II RP, choć oczywiście tę dysproporcję zauważa i nie szczędzi jej opisów. Wskazuje natomiast błędy w polskim systemie dowodzenia, skutkujące chaosem organizacyjnym. Na str. 369 pisze wprost (cyt.): Można nawet powiedzieć, że Niemcy odnieśli zwycięstwo nie tyle ze względu na przewagę techniczną czy liczebną, ile na zdolność do koordynacji działań wielu dywizji, której to zdolności Polacy nie mieli. Należy to jednak rozumieć tylko jako przyczynę klęski tak szybkiej, ale nie przegrania wojny w ogóle. Zostaliśmy bowiem osamotnieni, a liczenie na odciążającą nas ofensywę na zachodzie było bezzasadne. Opisy żenującego zachowania przywódców Anglii i Francji oraz przebiegu „dziwnej wojny” na froncie zachodnim w 1939 r. autor kończy stwierdzeniem (cyt., str. 267): Wielka Brytania i Francja od początku 1939 roku wiedziały, że w razie niemieckiego ataku nie będą udzielać rzeczywistej pomocy zbrojnej Polsce, ale nie dzieliły się tą informacją. Ich dyplomaci natomiast karmili chętnych Polaków obietnicami, że gwarancje wojskowe zmienią się w wystarczająco silną reakcję zbrojną, by uniemożliwić Niemcom opanowanie Polski. (…) Tak naprawdę brytyjscy i francuscy przywódcy wojskowi spisali Polskę na straty jeszcze przed wybuchem wojny i nie planowali rozpoczęcia poważnej ofensywy wcześniej niż co najmniej w roku 1941. Ale jednak w 1939 r. coś się na tym froncie zachodnim działo – Niemcy bombardowano ulotkami (głównie), a armia francuska ograniczonymi siłami wdarła się (przejściowo) „aż” 8 km w głąb Niemiec, tracąc ok. 2 tys. żołnierzy, podchodząc pod bunkry niemieckiego Wału Zachodniego, ale już ich nie szturmując.
    Autor przedstawia również działania militarne na wschodzie, zaistniałe po napaści na nasz kraj przez Związek Radziecki. Poprzedza je opisem nerwowych starań dyplomacji niemieckiej, dopingującej ZSRR do jak najszybszego uderzenia na Polskę, zgodnie z tajnymi ustaleniami paktu Ribbentrop-Mołotow. Na str. 328 i 329 zamieszcza pełny tekst noty dyplomatycznej wręczonej w Moskwie dnia 17 września o godz. 3:15 nad ranem polskiemu ambasadorowi Grzybowskiemu przez radzieckiego wiceministra Potiomkina.
    Reasumując, amerykański autor niczego w swojej książce nie przemilcza, a do napadniętej i następnie zniewolonej Polski odnosi się z dużą sympatią. Jest to bardzo istotne ze względu na skierowanie tej publikacji przede wszystkim do czytelnika amerykańskiego, dla którego może stanowić pierwsze i tak bogate źródło informacji o sprawach tylko dla nas oczywistych. Co nie znaczy, że polski czytelnik może przejść obok niej obojętnie. Sięgnijmy i my po to opracowanie popularnonaukowe. Przypominam, iż jego autor to zarazem zawodowy politolog, uznany historyk II wojny światowej oraz specjalista od wojskowości, co już – w odniesieniu do dziś omówionej książki – dało gwarancję obiektywnego, kompleksowego przedstawienia genezy, przebiegu i następstw wojny polsko-niemieckiej.
    PS. Ani w notkach na obwolucie, ani w Wikipedii, nie doczytałem się informacji o polskim pochodzeniu autora, na co może wskazywać brzmienie jego nazwiska.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 02-09-2021 o 15:03
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Jeszcze o wojnie Polski z Niemcami, rozpoczętej 1 września 1939 r. Tak o niej pisze i tak jej ew. dalszy przebieg widzi dr Tymoteusz Pawłowski – przy założeniu, że nie doszło do napadu na Polskę również przez ZSRR dn. 17 września:

    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...li-wygrac.html
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  8. #8
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,302

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Wreszcie wychodzi w ebooku wybitna "Śmierć pięknych saren" Oty Pavla, w przedsprzedaży za jedyne 17,99zł. Za taką książkę to jak za darmo. Gorąco polecam!
    Czterech panów B.

  9. #9
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,302

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Tym razem nie do czytania a do słuchania: audiobook "Huculszczyzna" Ossendowskiego do pobrania za darmo. Tegoż autora "Polesie" w tej samej cenie.

    Tego samego wydawcy (Muzeum Historii Polski) jeszcze kilka innych darmowych audiobooków,
    Czterech panów B.

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Poniższy tekst jeszcze w br. powinien znaleźć się na moim blogu. Ale premierę ma dziś tu.

    Theodor Plievier „Stalingrad”
    Wydawnictwo Ministerstwa Obrony Narodowej, Warszawa 1958


    O autorze proszę poczytać np. tu:
    Theodor Plievier – Wikipedia, wolna encyklopedia:

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Theodor_Plievier

    Przez chwilę o tym konkretnym egzemplarzu książki. Pochodzi on z jej wydania pierwszego, tj. tylko o 7 lat młodszego ode mnie. Ówczesna cena detaliczna 31 zł. Ale na ostatniej stronie widnieje wpisana ołówkiem cena antykwaryczna 200 zł – to dowód, że do mojego prywatnego księgozbioru książka trafiła gdzieś tak pod koniec lat 80. lub na początku lat 90. ub. wieku. I spoczywała tam, zawieruszona i nieprzeczytana, aż do grudnia 2021 r. W dniu, gdy to piszę, jestem świeżo po jej lekturze. W księgarniach proszę książki nie szukać. Raczej w bibliotekach publicznych – w czasach PRL miała kilka wydań. A gdyby ktoś chciał ją nabyć na własność (polecam!), to pomoże mu w tym Internet – spostrzegłem w nim kilka ofert sprzedaży po tylko kilkanaście zł za egzemplarz. Tłumaczenie angielskie (wersję elektroniczną) można sobie ściągnąć za darmo.
    Do nazwy wydawnictwa i czasów publikacji proszę się nie uprzedzać. Żadnej agitacji proradzieckiej Państwo się nie obawiajcie. Na 591 stronach (tego wydania) znajdujemy bardzo realistyczną powieść dokumentalną, napisaną dla czytelnika niemieckiego już w 1945 r. Przedstawiającą opis bytowania żołnierzy niemieckich w coraz to bardziej kurczącym się kotle stalingradzkim (listopad 1942 – luty 1943). Nie tylko ich zaciętych walk z oblegającą Armią Czerwoną, ale też zakwaterowania, wyżywienia, zaopatrzenia, opieki medycznej. Wszystko to szybko okazało się niedostateczne. Zakwaterowanie frontowych żołnierzy miało miejsce w prowizorycznych bunkrach, w wykopanych i okrytych tylko brezentem dołach, także w ruinach domów – przy zawiejach śnieżnych i temperaturze sięgającej minus 30 st. C. Wyżywienie było skąpe, niekiedy żadne. Zaopatrzenie w broń i amunicję też szwankowało – zwłaszcza gdy przedwcześnie wysadzano w powietrze własne magazyny, aby nie dostały się w ręce wroga. Opieka medyczna nad olbrzymią liczbą żołnierzy (chorych, rannych, z ciężkimi odmrożeniami) była iluzoryczna. Nielicznym lekarzom szybko zabrakło lekarstw, środków znieczulających, z czasem też materiałów opatrunkowych. Nieleczeni pacjenci tłoczyli się i masowo umierali w zimnych piwnicach – także z chłodu, głodu i ostrzału artyleryjskiego. Generalnie wśród oblężonych powstawał coraz większy chaos, zauważalny również w systemie dowodzenia obroną.
    Bohaterami powieści Plievier uczynił kilkunastu żołnierzy Wehrmachtu, z których większość uśmiercił. Padli w boju lub zmarli z ran i odmrożeń, nie otrzymawszy właściwej (bądź żadnej) pomocy lekarskiej. Postacie te były autentyczne lub autor wprowadził je do powieści na podstawie konkretnych pierwowzorów. Owi bohaterowie książki to żołnierze w stopniach od szeregowca do generała – różnego pochodzenia społecznego i wykształcenia, różnych światopoglądów oraz oczywiście różnych charakterów. Generalnie, z małymi wyjątkami, odważni i dobrze sprawujący się na polu walki. Swojego Führera przestawali szanować na ogół dopiero wtedy, gdy uświadomili sobie iluzoryczność odsieczy i nieuchronność klęski. Autor pokrótce przedstawił też ich wcześniejsze losy, zanim trafili pod Stalingrad. Kilku wysłano tam drogą lotniczą, już podczas oblężenia. W tym niektórych na własną prośbę – uroili sobie, że uczestnictwo w bitwie stalingradzkiej zapewni im wysokie odznaczenia bojowe i przyspieszy drogę awansową. Oczywiście po odblokowaniu kotła, w co święcie przed wylotem uwierzyli.
    Reasumując, książka przedstawia niezwykle realistyczny obraz kilkudziesięciu dni walk w oblężeniu, jak też zawiera opisy różnych żołnierskich zachowań, charakterów i refleksji wywołanych tragiczną sytuacją. Miłośnicy dobrej literatury pola walki na pewno się nie rozczarują. Jak dowiedziałem się z powołanej na wstępie notki w Wikipedii, „Stalingrad” to tylko jedna część wojennej trylogii Plieviera, pozostałe to „Moskwa” i „Berlin”. Tych dwóch innych nie znam, zdaje się, że nie było ich polskich wydań.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 11-12-2021 o 12:10
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Poszukuję książki
    Przez stary w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 03-03-2013, 16:27
  2. Książka za uśmiech
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 25-10-2011, 12:27
  3. Kącik Facjat Zakazanych
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 26-04-2011, 19:38
  4. Książka o kulturze cerkiewnej
    Przez Trauma w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 24-11-2008, 22:10

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •