Strona 37 z 39 PierwszyPierwszy ... 27 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 361 do 370 z 390

Wątek: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Smile Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Sir Bazyl napisał:
    „Na półce czeka już kolejna powieść: „Ulice Laredo”, która toczy się w troszkę innym rytmie więc muszę chwilę odczekać, żeby się zdystansować by w odpowiedniej chwili i nastroju do niej zasiąść.
    Na październik zapowiedziany jest kolejny, trzeci tom (chronologicznie pierwszy) trylogii pt. „Szlakiem umrzyka”. Taki troszkę turystyczny tytuł więc z pewnością się nie pohamuję i kupię.”.

    Bazylu, to nie trylogia lecz tetralogia autorstwa Larry'ego McMurtry'ego. Kolejność fabularna jest następująca:

    1. „Szlak umrzyka”,
    2. „Comanche Moon” (książka jeszcze nie jest przetłumaczona na nasze, jej polski tytuł podobno brzmieć będzie „Czas Komanczów”,
    3. „Na południe od Brazos”,
    4. „Ulice Laredo”.

    Ale, Bazylu, strasznie mnie zachęciłeś, za co dziękuję. Uwielbiam westerny, zwłaszcza te osadzone w realiach historycznych, geograficznych i przyrodniczych. O tym, że tak jest (mniej więcej) w tym przypadku, informuje p. Michał Stanek w Posłowiu.
    Aktualnie czytam tom 1 ww. tetralogii, jestem na stronie 196/398. Ekspedycja wędruje po spalonej prerii i zaczyna doskwierać brak wody. Odnajdują niektóre konie, które uszły z życiem. Po tomy 3 i 4 (też już nabyte, spoczywają w domowej bibliotece) sięgnę jednak dopiero po przeczytaniu tomu 2. Aby długo nie czekać na jego polską projekcję, wczoraj zamówiłem książkę angielską, oryginalną, na stronie www.libristo.pl . Zamówienie przyjęto, realizację obiecano jeszcze przed Świętami B.N. Cena (wraz z kosztami przesyłki) to 85 zł. My English in reading is much better than in speaking.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 03-12-2023 o 11:37
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    (...)
    Bazylu, to nie trylogia lecz tetralogia autorstwa Larry'ego McMurtry'ego. Kolejność fabularna jest następująca:

    1. „Szlak umrzyka”,
    2. „Comanche Moon” (książka jeszcze nie jest przetłumaczona na nasze, jej polski tytuł podobno brzmieć będzie „Czas Komanczów”,
    3. „Na południe od Brazos”,
    4. „Ulice Laredo”.
    Dzięki za sprostowanie, to tetralogia i jest to wyraźnie napisane na stronie wydawcy skąd jak mi się wydaje czerpałem informację. Skąd wzięła mi się trylogia - pojęcia nie mam :) Chyba, że coś pozmieniali na stronie pod osłoną nocy

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Ale, Bazylu, strasznie mnie zachęciłeś, za co dziękuję.
    Nie ma za, ja też zostałem wcześniej zachęcony przez innych uczestników naszego forum. Wątek spełnia zatem swoje zadanie.
    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Aktualnie czytam tom 1 ww. tetralogii, jestem na stronie 196/398. Ekspedycja wędruje po spalonej prerii i zaczyna doskwierać brak wody. Odnajdują niektóre konie, które uszły z życiem. Po tomy 3 i 4 (też już nabyte, spoczywają w domowej bibliotece) sięgnę jednak dopiero po przeczytaniu tomu 2. Aby długo nie czekać na jego polską projekcję, wczoraj zamówiłem książkę angielską, oryginalną, na stronie www.libristo.pl . Zamówienie przyjęto, realizację obiecano jeszcze przed Świętami B.N. Cena (wraz z kosztami przesyłki) to 85 zł. My English in reading is much better than in speaking.
    Ponieważ u mnie z angielskim jest niemalże całkowita klapa więc chyba poczekam na polskie tłumaczenie tomu drugiego i też wtedy zacznę od początku. "Szlak umrzyka" już czeka na regale.
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Lektura tego wątku zainspirowała mnie do lektury książki. Do cyklu powieści Larry'ego McMurtry'ego zachęciły mnie opinie Malli, Włóczykija i Sir Bazyla. Poniżej zamieszczam tekst, który w przyszłości znajdzie się na moim blogu pn. "Czytelnia Książek Historycznych". Premierę ma dziś tu.

    Larry McMurtry „Szlak umrzyka”
    Wydawnictwo Vesper, Czerwonak 2023


    Przenosimy się za Atlantyk i cofamy w czasie do lat 1841 i 1842. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej dopiero się rozwijają terytorialnie. Jest jeszcze przed wojną USA z Meksykiem (1846-1848 ), która uszczupli to drugie państwo o 1/3 terytorium. Ale animozje pomiędzy nimi już trwają. Na spornym obszarze po walkach z Meksykanami powstaje w 1836 r. niepodległa Republika Teksasu, która dopiero w 1845 r. zostanie przyłączona do USA. W ciągu 10 lat swego istnienia, mając ciche wsparcie rządu i kongresu Stanów Zjednoczonych, śmiało sobie poczyna, sięgając daleko na zachód po tereny autonomicznego podówczas Nowego Meksyku, politycznie powiązanego z Meksykiem. Latem 1841 r. Teksańczycy organizują wyprawę „wojenno-osadniczą” w celu aneksji miasta Santa Fe (ważnej miejscowości na przecięciu szlaków handlowych) i terenów wokół położonych. Kilkusetosobowa ekspedycja ponosi fiasko. Ci jej uczestnicy, którzy po drodze nie polegli w zmaganiach z Indianami, Meksykanami oraz siłami natury, trafili do meksykańskiej niewoli, gdzie część z nich rozstrzelano. Tyle w telegraficznym skrócie po przeczytaniu posłowia pt. „Western jako szkoła przetrwania” (str. 383-396) autorstwa p. Michała Stanka, potwierdzonego zajrzeniem do atlasu historycznego. Dowiadujemy się też, że „Szlak umrzyka” to fabularnie pierwsza część tetralogii amerykańskiego pisarza Larry’ego McMurtry’ego (1936-2021), napisana w 1995 r. Drugą z kolei jest jego powieść pod angielskim tytułem „Comanche Moon”, napisana w 1997 r., w dacie edycji niniejszego tekstu jeszcze nie wydana po polsku. Trzecia i czwarta zaś to „Na południe od Brazos” (1985) i „Ulice Laredo” (1993), napisane wcześniej. Jak więc z powyższego wynika, powstałe później „Szlak umrzyka” i „Comanche Moon” stanowią tzw. prequele.

    Autor, dość ogólnie zachowując zgodność z przedstawionymi na wstępie faktami historycznymi, wprowadza nas w świat Dzikiego Zachodu, jego realia socjologiczne, geograficzne i przyrodnicze. Głównymi bohaterami literackiego westernu są dwaj nastolatkowie, których los rzucił na głęboką wodę życia. O ich pochodzeniu i przeszłości wiemy bardzo niewiele. Niewykluczone, iż autor opisał je we wcześniej powstałych utworach, ale fabularnie późniejszych, i nie chciał się tu powtarzać. Są to sympatyczne chłopaki, w zasadzie bez żadnego wykształcenia. Popełniają błędy młodości, na których dopiero się uczą, życiową wiedzę czerpią też obserwując i słuchając starszych westmanów. Oprócz nich w powieści występuje cała galeria typów ludzkich, zarówno pozytywnych, jak i spod ciemnej gwiazdy. Niektóre postacie są historycznymi (choć ich faktyczne życiorysy biegły nieco inaczej niż w powieści), niektóre pod fikcyjnymi nazwiskami mają rzeczywiste pierwowzory (choć też o losach odbiegających od przedstawionych w książce), pozostałe natomiast to już zupełny wytwór wyobraźni autora.

    Od lektury trudno jest się oderwać. Wędrujemy z Gusem McCrae i Woodrawem Callem dzikimi szlakami dziewiętnastowiecznego Teksasu i Nowego Meksyku, walcząc z Indianami (głównie), Meksykanami (prawie wcale), polując, marznąc, moknąc, głodując, omal nie ginąc w pożarze prerii. Owi Indianie to przede wszystkim Komancze pod wodzą okrutnego Garbu Bizona, i Apacze dowodzeni przez bliżej niescharakteryzowanego Gomeza. Ci drudzy są mniej straszni tylko o tyle, że swoich ofiar nie skalpują. Jedni i drudzy nie mają nic wspólnego ze szlachetnymi postaciami czerwonoskórych przedstawianych w powieściach Karola Maya, m.in. na których się wychowałem. Na dowód ich okrucieństwa przytoczę radę starszych westmanów dawaną nowicjuszom: w razie otoczenia przez Indian należy koniecznie i skutecznie popełnić samobójstwo, gdyż alternatywą będzie bardzo długa śmierć w męczarniach, a w zadawaniu tortur mogą uczestniczyć również indiańskie squaw, wyspecjalizowane w odgryzaniu także intymnych męskich części ciała. Oczywiście nie tylko czerwonoskórzy są w książce postaciami negatywnymi. Larry McMurtry wprowadził też do niej patologiczne typy białych łowców skalpów (to nie pomyłka) oraz białych handlarzy niewolników (głównie pojmanych meksykańskich kobiet i dzieci), kupowanych od Indian i nieraz odsprzedawanych innym Indianom. Płeć piękna również się w powieści na pierwszym planie pojawia. Przez wszystkie karty książki śledzimy losy rosłej, silnej i odważnej Matyldy Roberts, początkowo zajmującej się najstarszą profesją świata, później nieco się ustatkowującą. Skoro o tym wspomniałem, to dla zachowania międzypłciowej symetrii dodam, iż Gus McCrae jest młodzieńcem nadmiernie pobudliwym (nawet zważywszy jego wiek) i wszystkie zarobione pieniądze wydaje przeważnie w burdelu kategorii ostatniej. W książce znajdujemy opis takiego przybytku. Skoro mówimy o pieniądzach, czytelnika rozczuli duża wartość ówczesnej waluty amerykańskiej. Szeregowy Strażnik Teksasu zarabia 3 dolary miesięcznie, awans na kaprala przynosi mu podwyżkę 1 dol./mies. Jak wcześniej wspomniałem, amerykański autor, mimo wzbogacenia rzeczywistych wydarzeń i osób fikcją literacką, utrzymuje się w realiach epoki. Posiada wiedzę eksperta historycznego w tym zakresie, co m.in. potwierdzają przyznane mu w USA nagrody i wyróżnienia. Rażący wyjątek dostrzegamy dopiero w zakończeniu powieści – absolutnie nierealistycznym, fantastycznym sposobie uratowania się niedobitków pechowej ekspedycji. Ale to tylko kilka ostatnich stron (375-380) książki, proszę się z góry nie zrażać. Nadmienię także, iż tytułowy szlak umrzyka odpowiada odcinkowi trasy od Santa Fe do El Paso, przebytemu przez bohaterów powieści już w charakterze jeńców pod meksykańską eskortą. Jego określenie pozostaje bardzo adekwatne do warunków geograficznych i przyrodniczych tam występujących, co zresztą potwierdza sama nazwa geograficzna krainy w języku hiszpańskim: Jornada del Muerto. Oprócz ekstremalnie trudnych warunków terenowych życie podróżnych „urozmaicają” Indianie. Zarówno ów szlak, jak i całą trasę Austin – Santa Fe – El Paso – Galveston możemy prześledzić na mapie znajdującej się na początku i na końcu książki, jest na niej zaznaczona cienkimi, jasnymi paskami.

    No i jak się to Państwu podoba? Proszę nie mantykować, tylko sprawdzić stan posiadanej broni i … siadamy na koń, czas ruszać w drogę! Wild West has been waiting for You.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  4. #4
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Kiedyś była taka „megaekstrawagancka” gwiazda filmu i estrady. Proponowana lektura to jej skandalizująca biografia i - również szokująca - autobiografia autorki książki. Czyli dobra rozrywka świąteczno-noworoczna. Przy okazji można się „odchamić” w zakresie znajomości historii kina.

    Maria Riva „Marlene Dietrich. Prawdziwe życie legendy kina”
    Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Kraków 2021


    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...iwe-zycie.html
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 19-12-2023 o 13:50
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Otrzymałem e-mail od wydawnictwa Vesper z informacją, że „Comanche Moon” ukaże się w polskim tłumaczeniu już w sierpniu br. Jest to czwarta (a fabularnie druga) część tetralogii Larry’go McMurtry’ego, o której w tym wątku jakiś czas temu pisaliśmy.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #6
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Gregory David Roberts
    „Shantaram”


    Rzecz dzieje się w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Głównym bohaterem powieści jest młody człowiek (autor) skazany przez australijski wymiar sprawiedliwości na długoletni pobyt w więzieniu. Zostaje osadzony lecz po niedługim czasie udaje mu się zbiec i na lewych papierach przedostać do Indii gdzie rozpoczyna się jego „drugie” życie.
    Akcja toczy się w kilku różnych światach tj. w wielkiej aglomeracji (Bombaj) ale też na głębokiej prowincji. W mieście również w całkiem innych światach: w świecie bogaczy, w wystawnych i hotelowych dzielnicach i w świecie biedoty w slumsach. W świecie występku i gangsterów ale również w świecie niejako moralnego ozdrowienia.
    Jest piękna przyjaźń, jest miłość, jest wartka akcja i zaskakujące w niej zwroty, jest gangsterka, jest poświęcenie i wrażliwość. Jest co czytać! (796 stron )
    Fantastyczna powieść, którą gorąco polecam 10/10.
    Z okładkowej zachęcajki: „(…) Shantaram to przypadek ciężkiego uzależnienia: jeżeli przeczytasz kilka pierwszych stron, jesteś stracony dla bliskich i pracy na nadchodzący czas.” (Marcin Meller)
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  7. #7
    Bieszczadnik Awatar komisaRz von Ryba
    Na forum od
    05.2008
    Rodem z
    dziki wschód
    Postów
    1,246

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Cytat Zamieszczone przez sir Bazyl Zobacz posta
    Gregory David Roberts
    „Shantaram”...
    cudowna książka, właściwie przesłuchałem jako audiobook chyba najlepszy jaki słuchałem, przeczytany tak że słychać kurz na bombajskich ulicach, nie raz siedziałem w aucie aby dosłuchać do końca rozdziału.
    Ciąg dalszy to Cień góry.
    Szukając w wyszukiwarce jako pierwszy wynik pojawia się Karla
    Ostatnio edytowane przez komisaRz von Ryba ; 17-05-2024 o 22:41 Powód: Ka

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    100 lat temu wpadli i zajął się nimi wymiar sprawiedliwości. Czasy naszych przodków! Mój tatuś (1915-1985) wtedy dopiero pobierał nauki na szczeblu wczesnopodstawowym. Mamusi (1925-2024) jeszcze nie było na świecie.
    Poniższy tekst zamieszczę niebawem na moim blogu („Czytelnia Książek Historycznych”). Prapremierę ma dziś tu.

    Jarosław Molenda „Piekielna Mańka. Dzieje krwawej femme fatale z Kresów Wschodnich, współodpowiedzialnej za ponad 50 zabójstw”
    Wydawca: Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o., Warszawa 2022


    W pierwszej połowie lat 30. ub. wieku amerykańska opinia publiczna ekscytowała się wyczynami gangsterskiej pary Bonnie and Clyde. My taki damsko-męski, zbrodniczy duet mieliśmy „lepszy” – zarówno pod względem wyprzedzenia w czasie (operowali w pierwszej połowie lat 20.), jak i liczby zabójstw dokonanych na tle kryminalnym. W latach 1924-1926, gdy byli sądzeni, nie schodzili z łam naszej codziennej prasy. Owi złoczyńcy to Germanida Szykowicz z d. Błońska, urodzona prawdopodobnie w 1898 r. (data śmierci nieznana) i jej partner Stanisław Zboński, ur. w 1897 lub 1898 roku, rozstrzelany na mocy wyroku śmierci w 1926 r. Ich opus operandi był dość nieskomplikowany – pani wyszukiwała i sprowadzała (pod różnym pretekstem) ofiary, a pan pozbawiał je życia (strzałem z pistoletu, nożem, bądź jakimś tępym narzędziem). Nie byli przy tym wybredni – zabijali zarówno osoby uznane za majętne, jak i zwykłych wozaków (aby zrabować konia, furmankę i szybko je spieniężyć). Owa „niewybredność” wyboru ofiar oraz różnorodność miejsc i sposobów morderstw okazywały się, do czasu, czynnikami im sprzyjającymi. Licznych zbrodni długo bowiem nie kojarzono z jednymi sprawcami. Ostatecznie udowodniono im 51 zabójstw, ale prawdopodobnie było ich więcej. Działali na terenie całej II Rzeczypospolitej. Germanida (tytułowa Mańka) nie była, wg cytowanych relacji prasowych, kobietą specjalnie atrakcyjną, ale jednak musiała „coś w sobie mieć”, albowiem kilka ofiar to oczarowani nią mężczyźni, deklarujący nawet wobec niej „poważne zamiary”. Stanisław natomiast to zwykły osiłek i zbir posłusznie wykonujący jej polecenia. Jako byłego żołnierza go rozstrzelano, a nie powieszono. Germanida również otrzymała prawomocny wyrok śmierci, od którego wykonania wybawił ją jednak Pan Prezydent RP korzystając z prawa łaski (1927). Aż do pamiętnego września 1939 r. przebywała osadzona w więzieniu w Bydgoszczy, a co się z nią stało po wybuchu wojny – nie wiadomo. Miała wtedy 41 lat, z których ostatnie 15 spędziła za kratkami (co, jak wiadomo, zdrowiu ani urodzie nie sprzyja).

    Proponowana dziś książka nie jest powieścią sensacyjną, co mógłby sugerować jej tytuł. Pan Jarosław Molenda stworzył reportaż śledczo-sądowy, bazując na archiwaliach i artykułach naszej prasy z tamtych lat, korzystając również z publikacji wybranych, cytowanych historyków. Opisał wszystkie krwawe wyczyny Germanidy i Stanisława, które wyszły na jaw w ramach śledztw i procesów. Podczas lektury szybko zauważamy, iż postępki bandyckiej pary stały się też okazją do szerszego opisania realiów życia codziennego w Polsce pierwszej połowy lat 20. ubiegłego wieku. Poznajemy polską biedę tuż po odzyskaniu niepodległości, działalność licznego świata przestępczego (dość szczegółowo), motywy i metody zbrodni, zagrożenie dla życia czające się na wielu miejskich ulicach, wiejskich traktach oraz w pociągach. I często towarzyszącą temu bezradność polskiej policji - słabo wówczas opłacanej, niedoinwestowanej w urządzenia techniczne oraz na ogół kiepsko wykwalifikowanej. Pozytywnym wyjątkiem okazał się tu policjant śledczy, starszy przodownik Kazimierz Dubaniewicz, który walnie przyczynił się do rozpracowania i ujęcia bandyckiej pary (za co dość wysoko awansował).
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 06-06-2024 o 13:45
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  9. #9
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Osobom, które od czasu do czasu zaglądają do mojego bloga pn. „Czytelnia Książek Historycznych” (ale latem br. jeszcze tego nie uczyniły), informuję, że w lipcu i sierpniu zamieściłem tam artykuły zawierające propozycje lektur tzw. okolicznościowych: 110. rocznicy wybuchu pierwszej wojny światowej, 80. rocznicy powstania warszawskiego i 85. rocznicy najazdu Niemiec na Polskę. Aby Was bardziej zainteresować nadmieniam, iż jedna z omówionych książek o powstaniu warszawskim została napisana przez Niemca, członka NSDAP i oficera Wehrmachtu, po wojnie historyka zachodnioniemieckiego.
    Natomiast tym spośród Was, którzy zamiast wielkiej polityki i wielkiej historii wolą wielką przygodę, proponuję wędrówki po prerii i górach pogranicza amerykańsko-meksykańskiego. Poniżej zamieszczam przygotowany już tekst, który za jakiś czas również znajdzie się na ww. blogu, ale prapremierę ma dziś tu.


    Cormac McCarthy – Trylogia „Pogranicze” („Rącze konie”, „Przeprawa”, „Sodoma i Gomora”)
    Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2023


    Trochę się zawahałem, czy o tych trzech powieściach napisać na blogu poświęconym książkom o tematyce historycznej. Ich bohaterami nie są bowiem postacie historyczne, powieści nie odnoszą się też do żadnych ważnych wydarzeń dziejowych. Historyczne są tylko miejsce i czas akcji: pogranicze USA i Meksyku, rok 1949 (cz. 1), rok 1941 (cz. 2) i rok 1952 (cz. 3) – naruszenie chronologii akcji wynika z kolejności napisania powieści. Autor wspaniale w nich przedstawia przygraniczne, wiejskie i małomiasteczkowe realia, charakteryzuje je przyrodniczo i etnologicznie. Wprowadza całą galerię ludzkich typów po obu stronach granicy, zarówno charakterów dobrych, jak i całkowicie nikczemnych. Ukazuje potęgę miłości i męskiej przyjaźni. Wszystko to jest tłem powieści kowbojskich, sensacyjnych. Czyli książek wartkiej akcji.
    Trylogii streszczać nie zamierzam – niechże czytelnik sam pozna losy jej głównych bohaterów. Jest ich dwóch: John Grady Cole (ur. 1933) i Billy Parham (ur. 1924). Szesnastoletni John jest pierwszoplanową postacią części pierwszej (pt. „Rącze konie”), siedemnastoletni Billy natomiast przewodzi części drugiej (pt. „Przeprawa”). Obaj, już w wieku odpowiednio 19 i 28 lat, spotykają się i zaprzyjaźniają dopiero w części trzeciej (pt. „Sodoma i Gomora”). Są to chłopaki uczciwe, wrażliwe, prostolinijne, inteligentne, słabo wykształcone. Kowboje diablo odważni i sprawni fizycznie. Kochają zwierzęta, nienawidzą takich, co je sadystycznie krzywdzą. John doskonale radzi sobie z końmi, Billy jest znawcą hodowli bydła. Biedni jak myszy, zatrudniają się u zamożnych farmerów po obu stronach granicy amerykańsko-meksykańskiej. Po kolei wpadają w wielkie tarapaty. Nie ze swojej winy, ale kto to obiektywnie osądzi, kto im pomoże? Czasem mają szczęście, czasem nie. No i zwróćmy uwagę na ich młodziutki wiek. „Do zakochania jeden krok” – jak śpiewał Andrzej Dąbrowski. John, Billy i ich powieściowi rówieśnicy kilkakrotnie ten krok wykonują. W realiach Dzikiego Zachodu, na tym pograniczu naprawdę dzikim jeszcze w połowie XX wieku. Nawet jeśli początkowo mają szczęście w miłości, to wkrótce okrutny los dmuchnie biedakom wiatrem w oczy. Spotyka ich rozczarowanie, a nawet … Proszę sobie samemu przeczytać. Dla wzmożenia zainteresowania podpowiem tylko, że miłość Johna do młodej, biednej dziewczyny, zmuszonej do uprawiania prostytucji, stała się powodem pojedynku na noże, szczegółowo opisanego w trzeciej powieści. Dramaturgia narracji nie ustępuje tu Sienkiewiczowskim opisom pojedynków Wołodyjowskiego z Bohunem w „Ogniem i mieczem” i z Kmicicem w „Potopie”. Ale proszę nie traktować książek trylogii McCarthy’ego jako tylko sensacyjnych. Są to przede wszystkim powieści obyczajowe i psychologiczne. Mocne, ukazujące trudy, brudy i okrucieństwo życia. A przez pryzmat losów ich bohaterów poznajemy, dziś już historyczne, środowisko pogranicza USA i Meksyku połowy XX wieku. Autor przy okazji przytacza również ówczesne przypowieści ludowe, wspomnienia i legendy, ukazując logikę i sposób rozumowania prostych ludzi.

    Na zakończenie, dwie moje kąśliwe uwagi pod adresem Szanownego Wydawnictwa, nomen omen Literackiego. W części 1 (pt. „Rącze konie”) częste dialogi w języku hiszpańskim w ogóle nie zostały przetłumaczone na polski!!! Czasem się można (z kontekstu) domyśleć ich treści, a czasem nie. Na szczęście w dwóch kolejnych częściach trylogii tłumacze się zreflektowali i w przypisach zamieścili polską treść rozmów prowadzonych po hiszpańsku. Druga ważna uwaga: występujące we wszystkich trzech powieściach częste dialogi są, moim zdaniem, niewłaściwie wprowadzone do tekstu książek. Ani nie są w nim poprzedzane myślnikami, ani nie oznaczono ich innym rodzajem druku (np. kursywą). Także nie zawsze zostały ujęte w odrębnych wierszach tekstu, bywa że je wtrącono do narracji ogólnej. Sprawia to przykre wrażenie naruszenia zasad pisowni, niekiedy wręcz pomieszania z poplątaniem. Przyznaję, że po raz pierwszy spotkałem się z takim niestarannym sposobem umieszczania dialogów w redakcji tekstu książki.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Poniższy tekst z czasem znajdzie się w mojej "Czytelni Książek Historycznych". Premierę ma dziś tu.

    Szczepan Twardoch „Chołod”
    Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o., Kraków 2022


    Obywatel radziecki pochodzenia górnośląskiego, Konrad Wilhelmowicz Widuch (ur. 1895), w 1946 roku mając dużo wolnego czasu opisuje fragmentarycznie swoje burzliwe dzieje od dnia, gdy w wieku 14 lat uciekł z rodzinnego domu, aż do okresu, w którym prowadzi tę pisemną narrację. Czyni to dość nieskładnie, z wulgaryzmami, często przerywając chronologię wprowadzaniem wielu wspomnień i refleksji, co jednak nie zmniejsza czytelniczego zainteresowania, a wręcz przeciwnie – moim zdaniem nieraz je nawet wzmaga. Przez pozornie prostacki tekst przeziera wrodzona inteligencja i wisielcze poczucie humoru narratora, który mimo tylko podstawowego wykształcenia jest dość oczytany (to przede wszystkim zasługa jego żony) oraz włada czterema językami: górnośląskim, polskim, niemieckim i rosyjskim. Naleciałości głównie tego ostatniego, oraz trochę pierwszego i trzeciego, są zauważalne w treści dziennika pisanego jednak po polsku. Początkowo to mnie, przyzwyczajonego do lektury tekstów choćby i najbardziej niecenzuralnych, ale jednak redagowanych z zachowaniem reguł gramatyki, dosyć raziło. Wkrótce przestało, tak mnie wciągnęła fabuła. Fabuła, dodajmy, fikcyjna. Autor książki dochował jednak wierności realiom epoki, wydarzenia podobne opisywanym zapewne mogły mieć miejsce. Za wyjątkiem, oczywiście, niektórych specyficznych incydentów oraz istnienia tytułowej osady Chołod. Wprowadzenie jej do powieści, wraz z wierzeniami i obyczajami jej mieszkańców, potwierdza artyzm i maestrię literacką p. Szczepana Twardocha, odczuwane zresztą podczas lektury całej książki.
    Bohater powieści, początkowo obywatel Cesarstwa Niemiec, pierwszą wojnę światową spędził na morzach jako podoficer floty. Pod koniec wojny uczestniczył w buncie marynarzy i nieudanej rewolucji niemieckiej. Następnie udał się do Rosji, gdzie wziął, już jako dość zasłużony rewolucjonista-bolszewik i komisarz polityczny, udział w wojnie z Polską. W 1920 r. walczył w szeregach mającej złą sławę Armii Konnej Budionnego, naszych rodaków przy tym nie oszczędzając, a wręcz przeciwnie (w książce mamy tego przykłady). Tam poznał swoją przyszłą żonę (w Konarmii służyło sporo kobiet), z którą stworzył udane, kochające się radzieckie małżeństwo. Jego Sofie również była zagraniczną, ideową komunistką-rewolucjonistką pochodzenia norweskiego. Także miała na sumieniu wiele ludzkich istnień. Nowa władza radziecka nie patyczkowała się bowiem z wewnętrznymi i zewnętrznymi wrogami, ofiary wojny domowej szły w miliony osób. Rewolucyjna przeszłość obojga nie zapewniła im jednak bezpiecznej egzystencji w Ojczyźnie Światowego Proletariatu. Byli protegowanymi Karola Radka, który swego czasu miał nieszczęście wyrazić trochę odmienne poglądy niż Wielki Stalin. W latach 30. ub. wieku, gdy stalinowski terror objął najpierw wszystkich trockistów (rzeczywistych i domniemanych), a z czasem już prawie wszystkich starych bolszewików, Konrad i Sofie wyjechali z Moskwy do dalekiego Murmańska, mając nadzieję pozostania tam niezauważonymi. Słusznie potem jednak przewidując swe aresztowanie, postanowili uciec za granicę. Najpierw spróbowała tego Sofie zabierając ze sobą ich dwie córki. Konrad długo nie wiedział, czy im się powiodło, sam już udać się za nimi nie zdążył. Tak jak miliony innych represjonowanych podczas Wielkiego Terroru zaliczył aresztowanie, ciężkie, połączone z torturami śledztwo NKWD, wreszcie pobyt w syberyjskim łagrze z etykietą wroga ludu, co dawało mizerne szanse na przeżycie. Z obozu udało mu się jednak po niesamowitych perypetiach i w niesamowitym towarzystwie zbiec i trafić do zapomnianej przez Boga i ludzi społeczności plemiennej, nieodnalezionej jeszcze przez władzę radziecką. Byli to Ljaudis, mieszkańcy podarktycznej, nieuwidocznionej na żadnej mapie osady Chołod (stąd tytuł książki). Stamtąd po kilkuletnim pobycie też musiał uciekać. Ostatecznie uratował się, dotarł do wybrzeży Alaski, choć o tym dowiadujemy się już nie z kart jego dziennika.
    Tyle w suchym skrócie telegraficznym. Z książki dowiecie się Państwo o codziennych realiach, w których przyszło żyć i mierzyć się z nimi Konradowi Widuchowi. Poznacie ludzkie typy spod ciemnej gwiazdy, płci obojga. Z kart powieści często przebija groza. Przeczytacie bowiem o dużym okrucieństwie czynów opisywanych postaci, samego głównego bohatera nie wyłączając, choć on do takich posuwał się rzadko i raczej tylko z zemsty. Napotkacie również kilka śmiałych opisów scen erotycznych, w tym też typu hardcore w warunkach łagrowych (a zresztą nie tylko tam). O tym, że to wszystko, z zastrzeżeniem jak na wstępie, mieściło się jednak w realiach czasów i miejsc, nie ma wątpliwości. Potwierdza to liczna literatura popularnonaukowa i rzeczywista wspomnieniowa, z których autor zapewne czerpał wiedzę i natchnienie. Reasumując, życzę pasjonującej lektury. Ale osobom nadwrażliwym jej nie polecam. Przy okazji: czytelnicy mający wiedzę i doświadczenie żeglarskie zapewne z przyjemnością natkną się w książce na sporo terminów oraz procedur marynistycznych.
    PS. Na str. 273 autor czyni dygresję do osoby Aloisa Pokory, tytułowego bohatera swojej innej książki (opisanej na blogu - proszę zerknąć do katalogu autorskiego alfabetycznego albo katalogu tematycznego 9).
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 01-10-2024 o 09:28
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Poszukuję książki
    Przez stary w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 03-03-2013, 16:27
  2. Książka za uśmiech
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 25-10-2011, 12:27
  3. Kącik Facjat Zakazanych
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 26-04-2011, 19:38
  4. Książka o kulturze cerkiewnej
    Przez Trauma w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 24-11-2008, 22:10

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •