Strona 38 z 39 PierwszyPierwszy ... 28 31 32 33 34 35 36 37 38 39 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 371 do 380 z 390

Wątek: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Do osób, których zainteresowały teksty dotyczące książek trylogii "Pogranicze" (powyżej przedostatni wpis).

    Proponuję Wam lekturę kolejnej (i znacznie lepszej!!!) książki Cormaca McCarthy’ego – mocnej powieści sensacyjnej, trzymającej cały czas w napięciu i powodującej odkładanie na później innych zaplanowanych czynności dziennych. Jakiś czas temu miała swoją ekranizację pod niezmienionym tytułem. Nb. film również jest świetny, można go znaleźć w Internecie, polecam. Oczywiście chodzi o powieść pt. „To nie jest kraj dla starych ludzi”, wydaną w 2023 r. przez krakowskie Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o. Dla mnie nie jest to książka o tematyce historycznej – jej bohaterami nie są znane persony, nie dotyczy ważnych wydarzeń z przeszłości, a poza tym jej fikcyjna akcja toczy się w 1980 r., gdy miałem już 29 lat. Zatem dłuższej recenzji w mojej internetowej „Czytelni Książek Historycznych” mieć nie będzie. Ale miłośnikom ambitnych powieści sensacyjnych, z tłem psychologicznym i socjologicznym, naprawdę gorąco ją rekomenduję.
    PS. Sposób edycji narracji, w tym licznych dialogów, identyczny jak w polskich tłumaczeniach tamtych książek. Trochę irytuje, ale cóż zrobić.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Forumowicz Roku 2018
    Kronikarz Roku 2018
    Forumowicz Roku 2017
    Kronikarz Roku 2014
    Ekspert Roku 2013
    Korespondent Roku 2008
    Awatar sir Bazyl
    Na forum od
    09.2005
    Rodem z
    Resmiasto
    Postów
    3,214

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    W niezgłębionych czeluściach internetu natknąłem się w ubiegłym tygodniu na podcast Marcina Piotrowskiego „Literatura ze środka Europy”. No i przez kilka ostatnich wieczorów zamiast czytać książki to tracę czas na słuchanie o pisarzach i ich dziełach już mi znanych, o tych, o których gdzieś i kiedyś coś tam mi dzwoniło, jak i o takich, o których istnieniu pojęcia nie miałem .
    Troszkę się zatraciłem w traceniu, do czego i Was gorąco namawiam
    Przede wszystkim polecam odcinek o „Czarownicy z Funtinel” Alberta Wassa, do przeczytania której kiedyś zachęcałem ( http://forum.bieszczady.info.pl/show...l=1#post181314 ) :



    oraz o „Szkicach piórkiem” Andrzeja Bobkowskiego”, (polecanych przeze mnie w tym poście:
    http://forum.bieszczady.info.pl/show...=1#post1787370 ) :



    Podcastu można również słuchać w serwisie Spotify.
    Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; 04-12-2024 o 20:11
    "Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski

  3. #3
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Magali Delaloye „Historia erotyczna Kremla. Od Iwana Groźnego do Raisy Gorbaczowej”
    Wydawnictwo Bellona Sp. z o.o., Warszawa 2018
    Opis tu:
    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...-od-iwana.html

    W pakiecie również życzenia świąteczne.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  4. #4
    Fotografik Roku 2010
    Fotografik Roku 2009
    Fotografik Roku 2008

    Awatar bartolomeo
    Na forum od
    07.2005
    Postów
    4,304

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Jeżeli ktoś jest zainteresowany to "Into the wild" Jona Krakauera jest obecnie w Amazonie za $2.09. Ebook, format Amazona z DRM - do każdego Kindla jak znalazł, ale poza ekosystemem Amazona już trudniej.
    Czterech panów B.

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Polecam katastroficzny, hipotetyczny reportaż z przyszłości pt. „Wojna nuklearna. Możliwy scenariusz” autorstwa Annie Jacobsen, znanej amerykańskiej dziennikarki. Jest to książka o wybuchu i dokładnym przebiegu, minuta po minucie, III wojny światowej, trwającej tylko 1 godzinę i 12 minut. Autorka przygotowywała tę książkę przez kilka lat, przeprowadziła szereg wywiadów ze specjalistami, naczytała się odpowiedniej literatury, aż sama stała się ekspertką. Aktualnie to największy hit czytelniczy w Stanach Zjednoczonych. Polski wydawca: Insignis Media, Kraków 2024. Nie przeczytać nie można.

    Aha, za pasem sylwester. Czego by więc Wam w nadchodzącym Nowym 2025 Roku życzyć? Co ja się będę wysilał, pisał banały o zdrowiu, szczęściu, pomyślności etc. … Może niech teraz każda/każdy z Was, czytająca/czytający ten tekst, pomyśli sobie o najskrytszym swoim marzeniu do spełnienia w Przyszłym Roku. Już? No to ja właśnie tego Jej/Jemu życzę.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 27-12-2024 o 12:23
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #6
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Poniższe dwa teksty za jakiś czas znajdą się w mojej internetowej „Czytelni Książek Historycznych”. Ale prapremierę mają dziś tu.

    Colson Whitehead „Rytm Harlemu”
    Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2022


    Nowy Jork, Harlem, lata 1959-1964. Dziś to już historyczny obraz tamtejszej murzyńskiej społeczności bez retuszu. Oszustwa, wymuszenia haraczy, szantaże, prostytucja, kradzieże, napady, paserstwo, bójki, morderstwa, narkomania … Ale także liczni mieszkańcy pragnący żyć normalnie i pracować uczciwie. Główny bohater Ray Carney (ur. 1930) to facet sympatyczny, postać raczej pozytywna. Wywodzący się z nizin społecznych, syn czarnoskórego bandziora, po śmierci matki wychowywany przez ciotkę. Z dużym samozaparciem, pracując na swe utrzymanie i czesne, ukończył studia z zakresu zarządzania, założył kochającą się rodzinę, otworzył własny sklep meblarski (pośmiertnie pomógł mu w tym szemrany tatuś; szczegóły w książce). Pracowity, bez nałogów, wierny mąż, dobry ojciec. Powyżej napisałem „postać raczej pozytywna” - już tłumaczę użycie słówka „raczej”. Interes Raya idzie jako tako. Bohater marzy o najmie mieszkania większego i w lepszej harlemskiej lokalizacji, a zatem sporo droższego. Swe oficjalne meblarstwo wspomaga więc drobnym, okazyjnym paserstwem – miejscowi prymitywni rabusie przynoszą mu przeróżne „fanty” z kradzieży i napadów, a on z kolei przekazuje je paserom bogatszym i bardziej wyspecjalizowanym w ocenie łupów i możliwości ich sprzedaży, najczęściej nowojorskim Żydom. Za owo pośredniczenie pobiera „prowizję” pozwalającą mu nie tylko związać koniec z końcem, ale również rozbudować pawilon sklepowy, rozszerzyć jego meblarski asortyment, a nawet odłożyć na większe mieszkanie. Z czasem zamierza ograniczyć się do działalności wyłącznie legalnej. Ale z kryminalną przeszłością nie jest tak łatwo zerwać! Na domiar złego dużo kłopotów przysparza mu brat cioteczny, z którym się wychował, i którego bardzo kocha. A tamten to już typowy harlemski złodziejaszek i bandziorek, obracający się w towarzystwie jeszcze gorszym.

    W tle mamy rasizm oraz tytułowy codzienny rytm życia wielkiej dzielnicy murzyńskiej. Bardzo wzmagający się podczas gwałtownych zamieszek ulicznych po tym, gdy biali policjanci zabijają niezupełnie niewinnych czarnych chłopaków. Otrzymujemy arcydokładny opis czarnego Nowego Jorku tamtych lat. Ubodzy, niemający legalnych źródeł utrzymania mieszkańcy gnieżdżą się w wyeksploatowanych budynkach i obskurnych, śmierdzących lokalach. Miasto się rozbudowuje, inwestycjom towarzyszą przeróżne deweloperskie szwindle. Abyśmy się owym opisem nie znudzili, autor wprowadził doń kilka wątków kryminalno-mafijnych godnych powieści Mario Puzo. M.in. czytamy o organizacji, przebiegu i konsekwencjach dużego napadu rabunkowego, o międzygangowych „sprzecznościach interesów” oraz o wewnątrzgangowych przekrętach i krwawych porachunkach. Także o do cna skorumpowanej lokalnej administracji i policji, o bójkach i strzelaninach. W centrum tego wszystkiego oczywiście pozostają nasz Ray i jego marnotrawny kuzyn Freddie. Reasumując, jest to bardzo dobra, trzymająca w napięciu powieść sensacyjna, od której ciężko się oderwać. Od typowych kryminałów odróżniająca się wszechstronną charakterystyką wielkomiejskiej społeczności oraz analizą życiorysów i mentalności wybranych jej reprezentatywnych przedstawicieli. Colson Whitehead to wielokrotnie nagradzany amerykański pisarz i dziennikarz, piszący o sprawach doskonale mu znanych (choć niezupełnie z autopsji, urodził się w roku 1969). Nowojorskich poloniców podczas tej lektury nie napotkamy. Raz tylko autor napomyka, że – podczas klubowego spotkania – miejscowa elita murzyńska opowiadała sobie dowcipy o Polakach.

    PS. Ciąg dalszy losów Raya Carneya możemy poznać z kolejnej książki Colsona Whiteheada pt. „Reguły gry”.
    I oto one:

    Colson Whitehead „Reguły gry”
    Wydawnictwo Albatros Sp. z o.o., Warszawa 2023


    Akcję „Rytmu Harlemu” Colson Whitehead zakończył w roku 1964. Sequel pt. „Reguły gry” to już lata 1971-1976. Nadal przebywamy w Nowym Jorku, ze szczególnym uwzględnieniem Harlemu. Bohaterowie są ci sami, oczywiście po odjęciu postaci uśmierconych w pierwszej powieści. Ray Carney to już czterdziestoletni, zamożny przedsiębiorca branży meblarskiej. Wydawałoby się, iż zerwał z paserstwem na boku. Pozory mylą, a wilka ciągnie do lasu. Nowy Jork się rozwija, deweloperzy nie przebierają w środkach chcąc uzyskać kolejne tereny pod budownictwo inwestycyjne. Pod różnymi pretekstami dokonują quasi legalnych wyburzeń, nieraz technicznie i funkcjonalnie bezzasadnych. Oficjalnie to się nazywa rewitalizacją miejskiej zabudowy. Współpracują z nimi lokalni urzędnicy do szczebla burmistrza dzielnicy włącznie. Takie są właśnie tytułowe reguły gry. Nie wyłamują się, a wręcz ochoczo w niej uczestniczą także skorumpowani pracownicy wymiaru sprawiedliwości: lokalni policjanci, prokuratorzy, sędziowie. Społeczność murzyńska nie pozostaje bierna. Bardzo się już zradykalizowała – w mieście działają Czarne Pantery oraz grasuje ich terrorystyczny odłam: Armia Wyzwolenia Czarnych. Przestępczość pospolita nadal rozkwita. W tle tak złowrogiej i obszernie naszkicowanej charakterystyki miasta mamy trzy pasjonujące wątki sensacyjne, których lektura nie pozwala oderwać się od książki.

    W pierwszym rozdziale nasz Ray Carney lekkomyślnie oraz zupełnie przypadkowo został pomocnikiem skorumpowanego policjanta, który miał już dość służby w policji i postanowił ją porzucić, ale bez formalnego wypowiedzenia, a za to ze zrabowaną forsą i klejnotami. Tak przedstawiał Rayowi swą motywację (cyt., str. 126): „Chciałbyś mieszkać na tym śmietnisku? (…) Kiedyś getto to było getto, teraz całe miasto jest gettem. Gnoje zrzucają noworodki do zsypów. Trzynastolatki noszą w brzuchach dzieci swoich ojców. Kobieta tyle razy dostaje po pysku, że strzela w łeb mężowi, a potem sama połyka kulkę. Wnuczki przykuwają babcie do kaloryferów i kradną im emeryturę.”. Jak wymuszona współpraca Carneya z owym policjantem Munsonem przebiegała i jak się zakończyła, nie będę zdradzał, przeczytacie Państwo sami. Nadmienię jedynie, iż i krew się lała, i trup się słał gęsto.

    W drugim wątku tematycznym głównym bohaterem jest Pepper, przyjaciel i ochroniarz Carneya, z zawodu bandyta. Nie odrzuca również zleceń legalnych – w tym przypadku poszukuje czarnoskórej seksownej aktoreczki, która nagle zniknęła podczas kręcenia filmu, w którym gra główną rolę. Po nitce do kłębka Pepper dochodzi do potencjalnego sprawcy domniemanego porwania – kolejnego czarnego gangstera. Przed laty był on kochankiem dziewczyny, umożliwił jej zrobienie kariery aktorskiej, a teraz, gdy chciał odnowić z nią znajomość, potraktowała go jak prehistorię, co oczywiście nie mogło nie przynieść ujmy na gangsterskim honorze. Po wielu perturbacjach i łomotach (sprawionych innym, jak też samemu odebranych) Pepper wykonał zadanie zlecone mu przez reżysera filmu. A propos – owym, już dość sławnym reżyserem jest niejaki Zippo, w „Rytmie Harlemu” jeszcze fotograf oraz handlarz zdjęciami dorosłych i dla dorosłych. A więc także i on w międzyczasie zrobił karierę.

    Trzeci rozdział książki nosi tytuł „Wykończeniowcy”. Okazują się nimi nieuczciwi deweloperzy albo spekulanci w obrocie nieruchomościami. Reguły ich brudnej gry przedstawia cytat (str. 346, 347): „Wykończeniowiec wyciąga budynek z kabały (…). Właściciel jest u kresu wytrzymałości – podatki sięgają sufitu, ćpuny się panoszą – więc sprzedaje nieruchomość wykończeniowcowi, a ten wymontowuje instalację elektryczną, wodno-kanalizacyjną, wszystko, co jest warte więcej niż pół centa, a następnie zleca podpalenie budynku, żeby zgarnąć odszkodowanie z wyśrubowanej polisy ubezpieczeniowej.”. Jak z powyższego cytatu musi wynikać, w trzecim wątku tematycznym mamy morze ognia i spotykamy szereg specjalistów w dziedzinie wzniecania miejskich pożarów. Ray Carney wraz z Pepperem pragną choć trochę ten proceder ukrócić. Rayem powoduje współczucie wobec lokatorów - ofiar podpalanych budynków, ale też … uraz osobisty. A mianowicie podejrzenie, iż jednym ze wspólników wykończeniowców może być niedoszły narzeczony jego żony, obecnie zamożny pan prokurator, lekceważący go i traktujący protekcjonalnie, aktualnie kandydat na burmistrza dzielnicy w nadchodzących wyborach samorządowych. Jak się to wszystko zakończyło, dowiecie się Państwo z książki. Nadmienię jedynie, iż oprócz mnóstwa płomieni mamy dużo mordobicia i strzelaniny, w następstwie której – podobnie jak w „Rytmie Harlemu” – ubywa paru drugoplanowych bohaterów powieści. Nowojorskich poloniców w książce nie spotykamy, raz tylko pewien paser nadmienia o swym koledze po fachu, starym Polaku specjalizującym się w paserstwie drogimi zegarkami.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 25-01-2025 o 17:17
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Poniższy tekst również za jakiś czas zawędruje do mojej internetowej "Czytelni Książek Historycznych". Prapremierę ma dziś tu:

    Guy Sajer „Zapomniany żołnierz”
    Dom Wydawniczy REBIS Sp. z o.o., Poznań 2022


    Bardzo dobra książka o drugiej wojnie światowej głównie na froncie wschodnim. Literatura pamiętnikarska pola walki, ale taka ambitna – z ciekawym podtekstem psychologicznym. Autorem jest młodziutki żołnierz Wehrmachtu, pół-Niemiec (po matce), pół-Francuz (po ojcu, francuskim patriocie, kombatancie pierwszej wojny światowej). Urodzony wg notki na okładce oraz wg Wikipedii w roku 1927. Natomiast z treści tych jego wojennych wspomnień wyraźnie wynika, że jednak już w roku 1926. Różnica ta ma duże znaczenie, zważywszy młodziutki wiek i sposób rozpoczęcia służby w wojsku niemieckim. W 1940 r. po klęsce Francji Guy Sajer oczarowany zwycięską Trzecią Rzeszą odkrył w sobie przewagę genów przodków po kądzieli. Latem 1942 r., jeszcze kiepsko mówiąc po niemiecku, wstąpił na ochotnika do Wehrmachtu. Nie mogło być chyba inaczej, chociaż sam pisze, że został do niemieckiego wojska zmobilizowany. Ale przecież w połowie 1942 r. Wehrmacht nie odczuwał jeszcze tak wielkich braków kadrowych, żeby przymusowo powoływać pod broń szesnastolatków (piętnastolatków?), w dodatku nie w pełni niemieckiego pochodzenia. Volksturm powstał dopiero jesienią 1944 r. Niezakwalifikowanego do służby w Luftwaffe Sajera skierowano do piechoty, do konwojenckich oddziałów transportowych. Trafił na front wschodni, na którym pozostawał aż do końca marca 1945 r., gdy drogą morską jego pododdział dyslokowano z Helu do Danii. Ostatnie jego walki to już front zachodni w północnych Niemczech, gdzie trafił do alianckiej niewoli. Na str. 28 znajdujemy mapkę pt. „Szlak bojowy Guya Sajera”, do której radzę powracać w toku dalszej lektury.

    Początkowo, służąc w pomocniczych oddziałach transportowych, Guy Sajer taszczył do pierwszej linii okopów zaopatrzenie (amunicję, żywność, medykamenty itp.), w drodze powrotnej pomagając zabierać na tyły rannych oraz grzebać zabitych. Wiosną 1943 r. na własną prośbę został przeniesiony do elitarnej Division Grossdeutschland, w której to formacji (należącej do Wehrmachtu, proszę nie pomylić z Waffen SS) pozostawał prawie do samego końca wojny. W 1944 r. otrzymał awans na kaprala. We wspomnieniach spisanych po francusku w latach 1952-1957 bardzo dokładnie przedstawił swoje wojenne przeżycia i towarzyszące im refleksje. Ukazał koszarową musztrę, brutalny realizm życia w okopach, walki w natarciu i w odwrocie, bohaterstwo i tchórzostwo żołnierzy, pogarszające się w miarę upływu lat zaopatrzenie wojenne, polowych dowódców dobrych i złych. Poznał co to latem na Ukrainie i w Rosji wielki upał, a zimą silny mróz. Nieuniknione stały się mu brud, smród i wszy. Niejednokrotnie Sajer odczuwał też głód i pragnienie. Bywał ranny i chory. Z kilkoma kolegami scementowała go okopowa, żołnierska męska, prawdziwa przyjaźń, w sytuacji krytycznej ratująca życie. Wielokrotnie napatrzył się na ciężkie rany i śmierć towarzyszy broni, niektórych bardzo mu bliskich. Bohatera nie zgrywał, szczerze pisał o nurtujących go obawach, o własnym strachu przeżywanym pod ostrzałem, przyznał też, że nie sprawdził się w roli dowódcy drużyny. Pierwszej miłości zaznał w 1943 r. podczas 15-dniowej przepustki w Berlinie. Potem korespondencja z ukochaną Paulą stała się jego jedyną odskocznią od przeżywanego na co dzień wojennego brutalizmu. Drugą przepustkę w 1944 r. anulowano mu w Lublinie, gdy był już w drodze do Niemiec i dziewczyny. Na przełomie lat 1944 i 1945 doświadczył agonii Prus Wschodnich.

    Wypada podkreślić, iż wojenne wspomnienia Guya Sajera czyta się jednym tchem, głównie ze względu na wartką narrację i wspomniany realizm opisów toczonych walk. Od lektury naprawdę trudno jest się oderwać. Do osoby autora należy jednakże podejść z dużym dystansem – jest to w końcu chłopak nieposiadający szerszej wiedzy historycznej i geograficznej, politycznie bardzo naiwny, ślepo zapatrzony w przybraną ojczyznę i jej Führera, unikający też tematów niewygodnych. Czytając wplecione do wojennych wspomnień jego dygresje i refleksje już powojenne można odnieść wrażenie, iż wiele nie zmądrzał. O masowym ludobójstwie radzieckich Żydów, o którym Guy Sajer, przebywając w latach 1942-1944 na okupowanych terenach ZSRR nie mógł nie wiedzieć, nie przeczytamy nic – jakby takie zjawisko w ogóle nie zaistniało. Trochę tylko bąka o tym, że czasem jego oddział nie brał jeńców, ale zaraz dodaje, że również czerwonoarmiści zabijali, a przed śmiercią torturowali poddających się żołnierzy niemieckich. Represje wobec ludności cywilnej tłumaczy jej współpracą (dobrowolną albo wymuszoną) z partyzantami. Poloniców mamy w książce kilka, w końcu Sajer parę razy przemierzył nasz kraj (vide mapka na str. 28, o której wspomniałem wcześniej). O Polsce pisze, jakby nie była pod okupacją, termin Generalne Gubernatorstwo nigdzie się nie pojawia. O naszych rodakach wyraża się raczej z sympatią. Zapewne to wpływ akurat tej francuskiej połowy jego genów. Nieprzyjemnie wspomina tylko pewną grubą, brudną, chutliwą Polkę, która mało go nie zgwałciła, gdy samotnie udał się na wieś w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.

    Wojna dla Guya Sajera osobiście skończyła się happy endem. Uznano jego francuskie (po ojcu) pochodzenie oraz przedwojenne obywatelstwo francuskie i potraktowano analogicznie, jak w tamtym czasie niejednokrotnie postępowano np. z wziętymi do alianckiej niewoli naszymi rodakami zmobilizowanymi uprzednio do Wehrmachtu, którym dawano możność wstąpienia do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Czyli szybko zwolniono go i wcielono do armii francuskiej. Miał w ten sposób olbrzymie szczęście uniknąć niewoli … radzieckiej. Na mocy bowiem międzyalianckich porozumień do ZSRR kierowano tych pojmanych na Zachodzie niemieckich żołnierzy, których wcześniejszy szlak bojowy wiódł przez tereny radzieckie. Niewykluczone, że tak postąpiono z frontowym przyjacielem, z którym Guy Sajer nie rozstawał się aż do ostatnich dni walk.

    PS. Podczas lektury kilkakrotnie dziwiła mnie bardzo dokładna pamięć autora do wojennych szczegółów. O wydarzeniach i swoich przeżyciach z lat 1942-1945 pisał już wszak w latach 1952-1957. Zrobiłem więc małe „doświadczenie”. Zastanowiłem się, czy sam, gdy byłem w wieku 26-31 lat, potrafiłbym tak dokładnie przypomnieć sobie własne losy i przemyślenia z okresu, gdy miałem lat 16-19. Przez dłuższą chwilę sięgałem pamięcią wstecz i stwierdziłem, że owszem, byłoby to możliwe. Wątpiącym proponuję przeprowadzić podobne doświadczenie na sobie. Odbędą ekscytującą wycieczkę w czasie minionym.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  8. #8
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Niech to będzie na Prima Aprilis. Raz w roku szokuję Szanownych Czytelników (a jeszcze bardziej Szanowne Czytelniczki).

    Marek Karpiński „Najstarszy zawód świata. Historia prostytucji”
    Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2010


    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...-historia.html
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  9. #9
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Michał Przeperski „Dziki Wschód. Transformacja po polsku 1986-1993”
    Wydawnictwo Literackie Sp. z. o.o., Kraków 2024


    https://kazimierzrygiel.blogspot.com...po-polsku.html

    W pakiecie najserdeczniejsze życzenia świąteczne!
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: Co by tu poczytać? Kącik Ksiązki

    Propozycje dwóch książek.

    1. Vincent V. Severski "Krawiec". Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2025. Pasjonująca powieść szpiegowsko-sensacyjna, cały czas trzymająca w napięciu. Zakończenie nieco naciągnięte, uproszczone - autor musiał jakoś logicznie połączyć kilka rozbudowanych wątków. Ale mimo to gorąco polecam. W pewnym sensie prequel wcześniejszych powieści tego autora.

    2. Teraz coś dużo ambitniejszego. Poniższy tekst za jakiś czas zamieszczę w mojej Czytelni Książek Historycznych. Prapremierę ma dziś tu.

    Jacek Komuda „Upadek. Jak straciliśmy Pierwszą Rzeczpospolitą”
    Fabryka Słów sp. z o.o., Warszawa 2025

    Sławny autor poczytnych powieści historycznych wziął na warsztat temat dużo ambitniejszy – napisał obszerny esej o naszej Ojczyźnie przedrozbiorowej. Tytuł książki niezupełnie wiernie oddaje jej treść, pierwsze cztery rozdziały określają bowiem jeszcze nie JAK, ale CO utraciliśmy. Pan Jacek przedstawia w nich terytorium, ustrój polityczny i skład narodowościowy wielkiego oraz silnego (do czasu!) państwa. Następnie zajmuje się modą (ubiorami i fryzurami), edukacją, podróżami, zainteresowaniami, wyróżniającymi się indywidualnymi postępkami naszych przodków, ich obyczajami, łącznie z zamiłowaniem do mocnych trunków – z podkreśleniem, iż ma na myśli głównie szlachtę i magnaterię. A propos owych mocnych trunków – autor informuje, iż bywały one jednak sporo słabsze niż te dziś spożywane (mające ok. 40% alk.), przestaje więc dziwić wizerunek pana Zagłoby wychylającego duszkiem całą manierkę gorzałki i niemającego dosyć. Spostrzeżeń i wniosków autor nie ogranicza do płci brzydkiej, część stron poświęca dominującym a charakternym niewiastom. Nadmienia również, iż obywatele Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie rozstawali się z bronią – używaną do pojedynków (nieraz z byle powodu) oraz niezbędną w podróży z uwagi na licznych grasantów czających się przy gościńcach. Najsłynniejszych takich rozbójników oraz ich wyczyny autor imiennie wymienia. Pan Jacek charakteryzuje także ówczesne koronne i litewskie wojsko, zarówno zaciężne, jak też pospolite ruszenie szlachty. Najwięcej uwagi poświęca oczywiście husarii. Szczegółowo zajmuje się jej wartością bojową oraz trudnymi i kosztownymi warunkami rycerskiej służby husarzy. Opisuje również słynnych lisowczyków, ich bitewne szlaki biegnące niemalże po całej Europie, oraz dowódców - Aleksandra Lisowskiego i jego kolejnych następców. Dużo czytamy o siedemnastowiecznych wojnach prowadzonych przez Rzeczpospolitą – o tzw. dymitriadach, o pierwszych buntach kozackich, następnie o trzech potopach, jakie nas w tamtym stuleciu nawiedziły: kozackim, moskiewskim i szwedzkim. Mało? No to dodajmy jeszcze najazdy tatarskie i księcia siedmiogrodzkiego Rakoczego, wojnę z Turcją oraz krwawy bratobójczy rokosz Lubomirskiego. Autor wskazuje ich przyczyny, w tym także te przez naszych przodków zawinione.

    Ostatni (i najdłuższy) rozdział książki odpowiada już jej tytułowi. Pan Jacek wymienia najważniejsze błędy oraz zaniechania królów Jana Kazimierza i Jana III Sobieskiego, przesądzające o wprowadzeniu Rzeczypospolitej na równię pochyłą wiodącą ku upadkowi. Potem w XVIII wieku obserwujemy już degrengoladę państwowości – wojsko własne nieliczne i słabe (żołnierze niezmotywowani i niewyszkoleni), obce armie przemieszczające się przez nasz kraj, dwa skłócone ze sobą potężne stronnictwa polityczne, zrywane sejmy, szarogęszący się ambasadorzy państw sąsiednich, skorumpowani przez nich posłowie na sejm. Spora część durnej szlachty uwierzyła w gwarancje dla swojej złotej wolności, dawane przez … carycę Katarzynę II (w Rosji rządzącą przecież twardą ręką i mającą tam władzę absolutną!). Doprawdy aż dziw bierze, że pierwszy rozbiór nastąpił … dopiero w 1772 r. Czytamy o wszystkich trzech rozbiorach, także o tym, jak pierwsze dwa nasi posłowie zatwierdzili na sejmach, a trzeci i ostateczny rozbiór król Polski legitymizował własnym podpisem. Pisząc o podejmowanych próbach naprawy państwa autor słusznie zauważa, że nastąpiły o około sto lat za późno.

    Reasumując, otrzymujemy książkę przedstawiającą Rzeczpospolitą szlachecką „od podszewki”, opracowanie bardzo wzbogacające obraz ówczesnego państwa znany ze szkolnych podręczników historii oraz z literatury i ekranu. Na zakończenie jednak ciut pogrymaszę. Ale niedużo, gdyż książka naprawdę jest świetna! Zauważyłem, że autor nieco relatywizuje ustrój pańszczyźniany, widząc nawet jego, oczywiście na miarę tamtych czasów, pozytywne strony. Nie ma jednak racji. Tematu nie rozwijam, multum przeciwstawnych argumentów w tej kwestii zawierają opracowania autorstwa Kamila Janickiego, Adama Leszczyńskiego i Michała Rauszera – tu wcześniej omówione (zob. alfabetyczny katalog autorski albo katalog tematyczny 8 ). Poza tym p. Jacek Komuda wprowadził do książki garść własnych refleksji i porównań sięgających dnia dzisiejszego, współczesnej Polski i Unii Europejskiej. Z częścią ich się osobiście nie zgadzam, pozostawiając tu bez komentarza.

    PS. Na dowód uważnej lektury wskazuję „przejęzyczenie się” autora – w posiadanym przeze mnie egzemplarzu książki na str. 294. W akapicie u góry strony wymieniony jest książę Bogusław Radziwiłł jako ten, który miał uratować życie króla szwedzkiego, zastrzeliwując szarżującego nań polskiego husarza (w bitwie pod Warszawą w 1656 r.). Natomiast w dole strony autor dywaguje, że mogło chodzić o ów czyn przypisywany księciu Januszowi Radziwiłłowi. Czytelnicy Sienkiewiczowskiego „Potopu” oczywiście nie mają wątpliwości, iż rzecz dotyczyła księcia Bogusława.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 11-08-2025 o 14:14
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Poszukuję książki
    Przez stary w dziale Bibliografia Bieszczadów
    Odpowiedzi: 19
    Ostatni post / autor: 03-03-2013, 16:27
  2. Książka za uśmiech
    Przez komisaRz von Ryba w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 0
    Ostatni post / autor: 25-10-2011, 12:27
  3. Kącik Facjat Zakazanych
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 23
    Ostatni post / autor: 26-04-2011, 19:38
  4. Książka o kulturze cerkiewnej
    Przez Trauma w dziale Oftopik
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 24-11-2008, 22:10

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •