Muszę się przyznać, że od lat jestem fanem twórczości Jeremy Clarksona, i to raczej literackiej niż telewizyjnej. Tym przyjemniej mi zakomunikować, że wychodzi kolejny zbiór jego felietonów, którego próbkę daje dziś Wyborcza.

Wyimek na zachętę:

Pewnego dnia w eleganckiej londyńskiej restauracji zamówiłem dzbanek herbaty dla czterech osób. Dostałem rachunek na siedemdziesiąt osiem funtów. Oprawiłem go w ramkę i postawiłem na biurku, żeby nieustannie przypominał mi, że świat oszalał. Z kolei mój przyjaciel powiedział kiedyś: "Dzisiaj rano chciałem kupić trochę sera w Daylesford, ale miałem przy sobie tylko sto sześćdziesiąt dwa funty".

Enjoy :)