Na Vincenza "napuścili mnie lata temu na studenckim kursie GOT (nie ukończony)
Przeczytałem dwa razy, za każdym razem znajduj ąc coś nowego. Czas odświeżyć sobie pamięć i przeczytać jeszcze raz. Tylko muszę mieć spokojniejszą głowę, bo książka wymaga uwagi. To nie Ledlum. A o spokój w dzisiejszych zagonionych czasach jest trudno.
Pozdrawiam czytających
Długi