13 sierpień
8:30 po śniadaniu wyjeżdżamy z Rzeszowa. Dojeżdżamy do Polańczyka. Jako ludzie w wieku zaawansowanym urlop spędzamy w tym roku jako kuracjusze w sanatorium. Zameldowanie itd.. Wracamy do Zagórza po Barnabę. Już w Lesku tuż przed rondem niespodzianka. KOREK. Po 20 minutach stania zawracam. Jadę przez Tarnawę do Zagórza. Duże wrażenie robi na nas widok tego, co zrobiła mieszkańcom pamiętna burza. Dzwonie do Barnaby, żeby wysiadł w Sanoku. Jedziemy do Sanoka. Mamy 30 minut do przyjazdu pociągu. Dzwonie do Anyczki i proponuje spotkanie na pierogach w barze „Smak”. Anyczka propozycje przyjmuje. Pociąg się spóźnia. Nikt na stacji Sanok nie wie ile pociąg ma spóźnienia. Taka przypadłość XXI wieku. PKP nie wie, co to telefonia komórkowa, ba oni nawet chyba nie wiedzą o wynalazku niejakiego Bela. W końcu pociąg wtacza się na peron. Opóźnienie nie było duże około 10 min. Wsiadamy do Karawanu i jedziemy do baru Smak. Zamawiamy oczywiście pierogi. Są rzeczywiście wspaniałe ale ze względu na pore wyboru żadnego i zjadamy wszystkie, które zostały. Gorąco polecam. Nie jakieś rozmrażane, ale robione na miejscu. Palce lizać. Anyczki niet. Nie czekamy tylko odjazd. Do Zagórza. Tam jest Rajd starych motocykli. Mam zaproszenie od znajomego z Łańcuta. Pół godziny wystarcza na obejrzenie motocykli. Leszek namawia mnie na piwo, albo cos innego. Odmawiam. Jedziemy dalej. Postój w Kulasznem. Chwila zadumy nad grobem Jędrka Połoniny.
Zdjecia zamieszczę później/Może :D Jak będą :D /


Odpowiedz z cytatem