Życia sanatoryjnego nie będę opisywał. Jak jesteśmy wolni jedziemy do Cisnej. Jedziemy przez Górzankę. Droga baaardzo kiepska, ale da się przejechać. Po drodze umawiam się z kolegą z Częstochowy w Siekierezadzie. Podjeżdżam pod lokal. Widzę ze zdumieniem auto innego mojego kolegi z Zielonej Góry. Razem spotyka się nas około 15 osób. Niezłe niezaplanowane spotkanie. Barnaba jest zniecierpliwiony. Chce w góry. Nie wypijamy nawet kawy i jedziemy w okolice Baligrodu. Razem z Renatką i Barnabą odwiedzamy chatkę. Jest w niej tak jak być powinno. Po wpisach do zeszytu utwierdzam się w przekonaniu, że jest to ulubiona chatka Jabola i Harnasia. Następnie łazimy po łąkach. Jest SUPER. Jesteśmy tylko my i Bieszczady. Nie widzimy nikogo. Na drodze napotykamy żuczka albo innego owada. Toczy sobie dwie kulki. Najpierw jedna o około 2 cm potem dotacza do niej drugą. Te kulki to małe kupy. Nie mamy czasu przyglądać się, dokąd on je toczy. Wspólnie dochodzimy do wniosku, że koło tych kup żuczek czuje smród i chce je od tego smrodu odtoczyć.![]()
![]()
![]()


Odpowiedz z cytatem