Jedziemy tym razem do Turzańska. Skręcamy w prawo w stronę cerkwi. Mijamy cerkiew po lewej stronie i jedziemy droga przez Turzańsk. Jedziemy tak daleko, aż stan nawierzchni staje się taki, że karawanu szkoda. Zresztą do tego miejsca chciałem dotrzeć. Ponieważ Renatka nie chce już chodzić jest mi to na rękę. Wysiadam z karawanu i umawiam się z nią za 1,5 – 2 godziny koło cerkwi. Jabol przecież mówił, że na Suliłę warto zajrzeć. Mozolnie podchodzę drogą pod górę. Według mapy gdzieś niedaleko po prawej stronie powinienem mieć niebieski szlak, ale idę drogą. Z góry jest prześliczny widok. W dole widać Karawan, znaczy, że Renatka jeszcze stoi w miejscu, w którym się rozstaliśmy. Wchodzę do lasu. Po chwili dochodzę do wysokiego masztu. Przy maszcie tym skręcam w prawo w kierunku Wysokiego Wierchu. Po krótkiej chwili wychodzę z lasu i pięknymi łąkami mając wspaniały widok po prawej a po chwili i po lewej ręce podążam na spotkanie z Renatką. Rozglądam się za jakąś chatką. Co prawda wody tu nie ma, ale chatka mogłaby jakaś tu stać. Przy tej w Komańczy też nie ma wody…. Znalazłem zacne miejsce, w którym chatka powinna stać. Widok, jaki by z chatki się roztaczał byłby porównywalny z tym, jaki roztacza się z tej, co jest koło Mucznego. Ale chatki nie ma. Za to jest niedaleko ambona. Idę dalej. W oddali na polu zauważam chatkę? Domek/ altanę? Podchodzę bliżej. Powierzchnia tej budowli nie przekracza 4 metry kwadratowe. Kto i w jakim celu przytachał w to miejsce drzwi od Syrenki, co najwyżej 104 stanowi dużą i nierozwiązaną przeze mnie zagadkę.


Odpowiedz z cytatem