24 sierpień
Zawziąłem się :D . Znajdę ta pieprzoną chatkę. Zaraz po zabiegach jeszcze przed obiadem Renatka zawozi mnie do Żernicy Wyżnej. Po prostu pójdę od dołu. Muszę jakoś trafić. Pomimo, że pada drobny deszczyk jedziemy. Po drodze w Żernicy Niżnej mijamy po lewej stronie drogi kaplicę, albo coś co tak wygląda. Jedziemy dalej. Droga się kończy. Dalej jest nieprzejezdna przynajmniej dla karawanu. To skutek pamiętnej burzy. Wysiadam i idę dalej pieszo. Umawiam się z Renatką, że zadzwonię do niej i przyjedzie po mnie do miejsca, gdzie wypala się węgiel. Przy drodze po lewej stronie drogi stoi murowana cerkiew, albo to co z niej zostało. Wchodzę do środka. Można zauważyć, że trwały tu jakieś prace remontowe. Prace te polegały na zabezpieczeniu cerkwi przed całkowitą ruiną. Zabezpieczono przede wszystkim dach. Na ścianach są przepiękne malowidła. Niestety jest tak ciemno, że nie zawsze potrafiłem na nie trafnie wycelować obiektywu aparatu :D . Wychodzę końcu z cerkwi.


Odpowiedz z cytatem
