Jeszcze nie dopiłem piwa, a już widzę karawan. Nadjechała Renatka. Przywiozła mi mięsko z obiadu włożone pomiędzy dwa kawałki chleba :D . Zjadam powoli i opowiadam jej jak było :P . Po chwili Renatka pyta mnie dokąd teraz jedziemy. Nic nie odpowiadam ale mam pomysła
. Jedziemy w kierunku centrum Baligrodu. Po drodze mijamy cerkiew. Drzwi są otwarte.
No to my dajemy po hamulcach. Zatrzymujemy się na rynku i idziemy do cerkwi. Tyle razy byliśmy w Bieszczadzie i nigdy nie byliśmy w środku :( . Po wejściu od razu widać,
że trwają tam jakieś prace remontowe. Jest rusztowanie, ale ludzi pracujących nie ma :( . Oprócz nas w środku są też przypadkowi ludzie. Jestem lekko podłamany. Po prostu zdaję sobie sprawę z tego ile pracy wymaga przywrócenie cerkwi do dawnej świetności. Nie zdaję sobie sprawy z tego ile kasy potrzeba, aby ta pracę wykonać. Nie wyobrażam sobie, kiedy te prace zostaną ukończone. Jesteśmy za to bardzo zadowoleni, ponieważ chyba niewiele osób było w tej cerkwi. Mieliśmy szczęście. :D


Odpowiedz z cytatem