Jadę dalej, droga wąska i piekielnie dziurawa.Naprawdę piszę o tym żeby nikomu po mnie nie przyszła ochota tamtędy jechać autem osobowym.
Po pewnym czasie droga zaczyna opadać w dół. Znaczy to, że już nie powinno być gorzej /jeżeli w ogóle może być jeszcze gorzej/
. Zatrzymujemy się w znajomym na miejscu. Jest przepięknie. Jedziemy dalej. Skręcamy w sobie tylko wiadomym miejscu w prawo. Po kilku minutach zatrzymuję karawan. Jeszcze kilka minut marszu i jestem tam gdzie chciałem. Stoi chatka
:D . Otwieram drzwi i okiennice. Szok :o
. Jest nowe okno. Jest nowa półka. Otwieram zeszyt i wszystko jasne. Darczyńcą jest Harnaś :D :D . Fotka i wracam do karawanu. Jadę do cywilizacji bo już robi się ciemno. W bramie cywilizacji spotykam, no kogo? Oczywiście Jabola
. Pomyka swoim łajt lajtingiem do chatki. Uprzedzam go, że pomimo, że tego nie widać w otworze okiennym jest nowe okno z czystą szybą. Niech się nie wychyla, bo zbije taką nówkę
. Rozjeżdżamy się. I to by było na tyle. Acha nie zdążyliśmy oczywiście na kolację więc poszliśmy do pana Leszka na kwaśnicę. Pychota…
![]()
![]()


Odpowiedz z cytatem