27 sierpień
Mam zamiar znaleźć miejsce oznaczone kropką na niektórych mapach na Otrycie. Kropkę tą pokazał mi kiedyś niejaki Jabol. :D Ponieważ szykuje mi się łażenie po krzaczorach nie mam zamiaru targać ze sobą Renatki. Niech sobie odpocznie :D . Ma tylko o wyznaczonej porze podjechac Karawanem w wyznaczone miejsce. Wsiadam w Polańczyka do autobusu PKS i jadę do Polany. Wysiadam z autobusu po prawie godzinnej jeździe i gdzie idę? Idę oczywiście do sklepu na piwo. Przy sklepie siedzi grupa miejscowych tubylców i głośno komentuje wczorajszą imprezę
. Przepijamy sobie na zdrowie i wyruszam w drogę. Wracam w kierunku Chrewtu, ale tylko kawałek. Przechodzę przez most na potoku Czarny i idę drogą szutrowa w górę. Przypominam sobie ta drogę sprzed kilku lat
. Pokonywałem ją w drugą stronę z nieletnim jeszcze wtedy Barnabą. Dziś idę sam. Barnaba jest w domu. Po drodze mijam maszt po lewej ręce. Cisza, spokój. Żadnych ludzi, żadnych samochodów :o . Po drodze zastanawiam się gdzie była kiedyś baza, która później chyba się spaliła. :( Jak szedłem z Barnabą to jeszcze była. Teraz nie ma po niej ani śladu. Dochodzę do miejsca, w którym po lewej stronie stoi okazała jak na to miejsce chatka. Jest pozakluczana i okratowana. Zaglądam przez okno. W środku bałagan. Może ta baza była tutaj… Nie pamiętam
. Za domem jest pasieka. Podchodzę bliżej i szok
. Prąd mnie pokopał
. Wrażenie okropne. Po chwili uświadamiam sobie, że jest to pastuch przeciw zwierzynie łasej na miód :D . Idę dalej. Droga doprowadza mnie do wypału. Jest on nieczynny. Ani żywej duszy. Za to koło miejsca, w którym mieszka obsługa retort burdel, jakich mało. Poszedłem w lewo. Przez bardzo rozjeżdżoną i pełną błota drogę. Po pewnym czasie wlazłem do lasu. Teraz jest to, co lubię najbardziej. Przedzieram się ostro pod górę. Las i krzaczory śliczne. W tym miejscu chyba nie stąpała dawno już stopa człowieka ani nie śmigała siekiera, czy inna piła łańcuchowa. Dziś nie rozumiem, dlaczego nie zrobiłem jakiejś fotki
. Idę dalej przez bezdroża, błoto i jakieś potoki. Po pewnym czasie słyszę jakieś głosy
. Ki czort się zastanawiam. Ostrożnie idę w kierunku głosu. Po pewnym czasie rozpoznaję głosy dzieci. Uszkom własnym nie wierzę. Skąd tutaj dzieci
Nagle wychodzę na drogę zrywkową
. Po tej drodze biegają ubłocone po pad szkraby w wieku 4-5 lat :D . Jest i opiekun. Mówi, że z tym drobiazgiem nie mógł już w domu wytrzymać. Roznosiło dzieciaki. To je zabrał i wywiózł do lasu. O chatce żadnej nie słyszał. Pożegnałem gościa i wróciłem ta błotnista drogą zrywkową do wypału.


Odpowiedz z cytatem