Dawno tamtędy nie szedłem. Ostatni raz bodajże w 2001 r. To straszliwe błoto, niestraszne prawdziwemu bieszczadnikowi :) , napotkałem schodząc w stronę Jaworca. Ale potem owe błotniste drogi, "zrywkowo-zwózkowe", skręciły w prawo, w stronę Kalnicy, a czarny szlak poprowadził prosto, ścieżką nieco śliską, lecz niezbyt błotnistą.Błoto, rozjechane drogi zrywkowe. Nie Ty jeden wpadłeś na pomysł wędrowania po tych okolicach.
Tyle zapamiętałem. I może jeszcze to, że dwa razy na zalesionych szczytach Falowej i Czereniny zdarzyło mi się zgubić czarny szlak i musiałem go odnajdować.
No, ale zdecydowanie odchodzimy w ten sposób od wątka pisanego przez Bertranda.Zadałem Mu tylko pytanie, czemu - startując z Polańczyka - nie skusił się na opisaną trasę. Z Polańczyka do parkingu przy "Spisówce" jest przecież dość blisko. W przeciwieństwie do innych miejsc wypadowych, do których trzeba się tłuc samochodem nieraz nieźle ponad godzinę (w jedną stronę).


Odpowiedz z cytatem