Popstrykałem sobie kilka zdjęć i wróciłem do karawanu. Jak mi tak dobrze poszło, to może i zastanę Łysego w pracowni? Jadę do Łysego. Wyobraźcie sobie, że był![]()
. Długo będę pamiętał to powitanie. :D Na moje uprzejme dzień dobry, Łysy zapytał, czy aby na pewno dobry? Odrzekłem, że tak, bo go wreszcie tu zastałem po kilku a może nawet kilkunastu próbach. Pojawił się uśmiech na jego twarzy :D . Zapytałem tedy ja, czy dla niego dzień jest dobry? I usłyszałem, że NIE
. Do południa wsadził rękę pod heblarkę
. Istotnie cała ręka obandażowana. Stwierdził, że się tym nie przejmuje, bo na nim goi się jak na psie. Zaprosił do wnętrza swojej pracowni. Jako, że nie jestem miłośnikiem rzeźb i rzeźbiarstwa
nie będę opisywał tego co tam widziałem. Blisko godzinnej dyskusji z Adamem też nie będę opisywał ani streszczał, bo nie odda to tego klimatu. Obiecałem sobie, że za każdym dłuższym pobytem w Bieszczadzie odwiedzę tego gościa i porozmawiam sobie z nim, bo warto
. Dostałem też wpis do książki. Już niewiele mi ich brakuje. Za tym pobytem muszę jeszcze znaleźć Lutka. Łysy powiedział mi też, że będzie 1 października u Lacha, więc to jeszcze bardziej mnie zdopingowało do tego, żebym i ja tam był. Razem doszliśmy też do wniosku, że dzień jest taki piękny, iż szkoda go marnować na siedzenie w domu
![]()
. Idziemy połazić po łąkach. Tylko, że osobno…


Odpowiedz z cytatem