Jeszcze nie wyjechałem z Wetliny, a już widzę, że zatrzymuje mnie grupka ludzi :D . Staję. Chcą jechać jak najdalej. Odpowiadam, ze jadę tylko do Przysłupia do Biesiska. Nie poddają się :D . Wsiadają. Jest tłoczno, ale wesoło. Przy Biesisku staję, bo jestem głodny. Oni ruszają dalej pieszo. O ile mnie pamięć nie myli koniec ich podróży to Szczecinale nie po nogach :D . W Biesisku witam się z Tomkiem jak z dobrym znajomym. Obiad jak zwykle dobry i obfity. Przypomniałem sobie o Dworaczkach. Przecież kilka razy u nich mieszkałem. Podjeżdżam do nich, a u nich żałoba :( . W nocy usłyszeli tylko skowyt i nic nie zostało z Felka, czyli ich psa
. Nie potrafili powiedzieć, czy to sprawka niedźwiedzia, wilków, czy po prostu złych ludzi. Przy kawce czas szybko mijał. Lubię tam mieszkać i tam wpadać jak nie mieszkam. Weseli i mili ludzie. Jadę do Cisnej. Po drodze zaraz za Przysłupiem zatrzymują mnie znajomi szczecinianie. :D Nikt ich nie zabrał.
Jedziemy razem do Cisnej. Wpadam na chwilę do Ryśka Szocinskiego i mówię mu, ze Bodzio Sikorka jak będzie miał czas to przyjedzie do Cisnej. Wspaniale – ucieszył się Szociński – to jesteśmy umówieni
![]()
. Wpadłem jeszcze do Burego. Gdy dowiedział się, że jutro wyjeżdżamy z Renatką to się spytał, czy nie jadę przez Kraków? Po prostu jutro wybiera się na wieczór kawalerski do Krakowa i szuka transportu. Odmawiam, bo jedziemy przez Kielce. Pożegnaliśmy się i pojechałem w stronę Białogrodu….
W następnym odcinku wyjaśnię wszystkim, którzy jeszcze tego nie wiedzą, dlaczego w zeszycie w jednej chatce znalazł się zapis, że wpadają do niej niedźwiedzie.![]()
![]()
![]()


Odpowiedz z cytatem