Dojechałem do rozstaju dróg. Skręciłem w stronę, w którą chciałem skręcići pojechałem dalej. Nagle z naprzeciwka wyłonił się Łajt Lajting :D . No to po hamulcach. Pogadam z Jabolem. Powiedział, że był w Chatce. Kangury jeszcze nie dotarły. Zostawił im strzałkę z kamieni w miejscu, w którym ona powinna się znaleźć
. Kiedy robił ten aroł nadeszła para ludzi w młodym wieku zabrał ich z sobą, bo i tak by poszli za aroł. :D Powiedział im, że ten drogowskaz dla znajomych rowerzystów z Australii i że ta chatka nie jest ogólnie znana.
Zostawił piwko na stole i razem z młodymi opuścił domostwo. :) Pożegnaliśmy się do 1 października /później się okazało, że tylko ja tak uważałem, ale nie mam urazy :D / i się rozjechaliśmy. Zaparkowałem tak, żeby inne pojazdy mogły przejechać i poszedłem pieszo. Powolutku, pocichutku zbliżałem się do chatki :D . Chatka zamknięta, bo przecież Jabol zawsze ją zamyka, kiedy z niej odchodzi. Otwieram drzwi i wchodzę jak do siebie. ………………
![]()
![]()
W środku para młodych ludzi zaskoczona moim nadejściem w trakcie aktu nazwijmy to prokreacji. :D Wyobraźcie sobie nasze zaskoczenie – moje i ich.
Młody stwierdził, że powinienem pukać. Może i miał rację, ale nie jestem do dziś o tym przekonany. Powiedziałem, że przyszedłem posiedzieć i poczytać zeszyt
![]()
. Wziąłem do ręki Jabolowi piwo i zacząłem czytać pamiętnik siedząc na progu. Młody się bardzo niecierpliwił. – Piszą coś ciekawego? Pytał, co chwilę
. Odpowiedziałem, że tak :D . Przeczytałem zeszyt wypiłem piwko /puszkę dowiozłem do Poznania/ i poszedłem sobie. Później dowiedziałem się, że w zeszycie z tą datą pojawił się wpis, że do chatki wpadają niedźwiedzie
![]()
. Ten niedźwiedź to niby ja
![]()
. Gdy doszedłem do drogi stwierdziłem, że kangury nie dojadą i zniszczyłem Jabolowi aroł. Jakież było moje zdziwienie
, kiedy dowiedziałem się później, że jednak tam spali.
Dokończenie relacji nastąpi albo w tym tygodniu, albo po powrocie z Bieszczadu. Jeszcze nie wiem, czy tam dojadę.


Odpowiedz z cytatem