Gdzieś tak w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, po nocy spędzonej w górzech, schodzimy wielce spragnieni a i odpowiednio głodni do Komańczy i walimy prosto do Kominka. Mimo wczesnej pory w lokalu już lekka mgiełka i rojno jak w ulu. Za barem Pani, na ścianie menu, więc pytamy:
- Co jest ciepłego do zjedzenia?
- Z ciepłych dań mamy tylko kawę i herbatę!
I już jest dobrze. Się je kawkę, się ją popija piwkiem, się.
Wzdychłem ja, wybaczcie.



Odpowiedz z cytatem