Witam, jestem u Pani Marii i piszę z jej komputera. Drodzy moi, Pani Maria oczywiście nie zgadza się z wersją zdarzeń opisaną przez Panią Joannę.
Czekała na przyjeżdżających z W-wy do 6 rano, ponieważ nikt z nich nie zadzwonił informując, że rezygnują z noclegów u Pani Marii. Nikt z Panią Marią nie rozmawiał o tym kto przyjedzie, czy przyjedzie dziewczyna w ciązy, koty czy rowery, to zresztą nie ma nic do rzeczy, bo Pani Maria tak samo czekałaby na każdego gościa. Dopiero na następny dzień wieczorem przyjechał chłopak, dość arogancko domagając się zwrotu zaliczki. Gdyby rozmowa przebiegła spokojniej, Pani Maria zwróciłaby zaliczkę, ale proponowała wykorzystanie noclegów, z czego jednak goście z W-wy nie chcieli skorzystać. I ja nie wierzę, w opisaną wcześniej przez nich historię.
Wygląda na to, że z jakichś powodów goście z W-wy zmienili zamiar i pojechali do Wilczej Jamy.
Moim zdaniem nie ma sensu tego roztrząsać. Pani Maria bardzo emocjonalnie reaguje na całe zdarzenie. Bardzo łatwo jednym słowem zrobić komuś krzywdę, właściwie nie biorąc za to odpowiedzialności.
Dla mnie gospodarstwo Pani Luli nadal pozostaje wiarygodne i nie ma najmniejszych podstaw, aby je omijać.
Myślę, że ta cała historia powinna dać też trochę do myślenia adminom (posyła skany odcinka, choć do końca nie wiem po co), bo forum może stać się miejscem, gdzie łatwo rzucić błotem, a konsekwencje tego są bardzo poważne.
Pani Maria mocno przeżyła całą historię i to też jest bardzo duża nauczka dla wszystkich.
Pozdrawiam w imieniu Pani Marii.
Walker


