Czołem - wróciłem z Bieszczadów i widzę, że wątek posunął się nieco do przodu.

Pierwsza rzecz - Pani Maria niespecjalnie radzi sobie z obsługiwaniem forum, więc wątku nie śledzi. Co innego maile, co innego forum (szczególnie dla niezarejestrowanych). Dlatego nie wymagajcie od niej reakcji, bo po prostu nie przeczyta tego co tu piszemy, jeśli jej ktoś nie pomoże.

Nadal wierzę Pani Marii, bo nie wyobrażam sobie opisanego przez Aisę zachowania, które nie pasuje mi do Pani Marii. Padły poważne zarzuty, które nie zostały dotychczas udowodnione, za to pojawiło się kilka osób, które wzięły w obronę gospodarstwo Pani Marii. To dowodzi, że cieszy się ono jednak dobrą opinią u gości.

Uczciwą sytuacją jest przedstawić dowody, bo w cywilizowanym świecie udowadnia się winę, a nie niewinność. Jeśli Aisa i liar przedstawią jakieś inne argumenty niż do tej pory, to zmienić to może moją ocenę sytuacji. Jak na razie dla mnie cała sprawa wygląda na mocno rozdmuchaną.

Nie moją intencją jest angażować się dalej w tę dyskusję, przedstawiłem swoje zdanie, byłem u Pani Luli z powodów sentymentalnych, a zupełnie przy okazji Pani Maria sama opowiedziała o przykrej dla niej sytuacji, nie wiedząc że ja trochę orientuję się w tej sprawie. Tak sobie myślę, że gdyby miała coś na sumieniu, to raczej by to ukrywała przed potencjalnymi klientami...

Co do potwierdzenia wpłaty zaliczki czy zadatku - wkleję to co znalazłem w internecie, bo nie jestem prawnikiem

Zaliczka:

* po wykonaniu usługi zostaje wliczona w jej cenę;
* jeśli umowa zostaje rozwiązana za zgodą obu stron, to oczywiście zwracają one sobie wzajemne świadczenia, czyli zaliczka wraca do konsumenta;
* jeśli umowa zostaje rozwiązana z winy konsumenta, zaliczka pozostaje u usługodawcy;
* jeśli umowę rozwiąże usługodawca, jest on oczywiście zobowiązany do zwrotu pobranej zaliczki.

Inaczej rzecz ma się z zadatkiem. Zgodnie z art. 394 kodeksu cywilnego:

* jeśli umowa zostaje rozwiązana za zgodą obu stron, to oczywiście zwracają one sobie wzajemne świadczenia, czyli zadatek wraca do konsumenta.
* jeśli umowa została wykonana prawidłowo, zadatek zostaje zaliczony w poczet ceny usługi;
* jeśli umowa nie została wykonana, bo konsument z niej zrezygnował, zadatek przepada na rzecz usługodawcy;
* jeśli umowa nie została zrealizowana z przyczyn leżących po stronie wykonawcy usługi, konsument może od umowy odstąpić i żądać zwrotu zadatku w podwójnej wysokości.
Ergo - jeśli umowa została rozwiazana z winy konsumenta, a tak twierdzi Pani Maria, to ma prawo zatrzymać zadatek czy zaliczkę (nota bene Pani Maria twierdzi, że nie oddała pieniędzy tylko ze względu na agresywne i aroganckie zachowanie Pana z tatuażami, który machał jej kwitkiem przed nosem).
Pani Maria powiedziała, że proponowała wykorzystanie kolejnych noclegów, ale osoby z Warszawy tego nie przyjęły. W tej sytuacji nie ma podstaw twierdzić, że umowa została rozwiązana polubownie za zgodą obu stron, co upoważniałoby do zwrotu pieniędzy, a tym bardziej nie ma podstaw do zwrotu zadatku w podwójnej wysokości.

Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie argumentów, które mogłyby przekonać sąd do winy Pani Marii w takiej sytuacji. Mamy bowiem słowo przeciw słowu, a jedyny dowód - kwitek - dowodzi tylko wpłaty i faktu, że Aisa z towarzystwem przyjechała po terminie zaznaczonym na kwitku.

A tak poza wszystkim, to osobiście wydaje mi się naprawdę tromtadrackie i napuszone grożenie sądem, prokuratorem w tego kalibru sprawie. Wystarczyłoby moim zdaniem zgłoszenie sprawy do GGG czy gminy, które mogą zbadać i wyjaśnić sytuację. No, ale to raczej kwestia gustu.

I już zupełnie na koniec (chyba, że ktoś mnie jeszcze sprowokuje ) - sprawa rankingu. Jak widać ranking gwiazdkowo-opiniowy, to źródło potencjalnych problemów dla wszystkich stron, włącznie z adminem.

ALE - ranking pozytywny, czyli rekomendacja miejsca, gdzie było Wam fajnie, opis tego miejsca oraz argumentacja dlaczego, uważam za pomysł bardzo dobry i przydatny. Przeglądając ogłoszenia w Internecie nie zawsze można się dowiedzieć wszystkiego, że tak to delikatnie określę :) Czasem miejsce z placem zabaw dla dzieci mieści się przy głównej i ruchliwej drodze, a malowniczy krajobraz przysłonięty jest domem sąsiada :(
Dlatego sam podejmuję tę inicjatywę w innym wątku.

PS: ło Boże, ale się rozpisałem - sorrrrrrry, chciałem krótko