...Płyńmy dalej z tą relacją :)

Po herbatce, rzecz jasna popłyneliśmy dalej...Niby to był leśny i odludny odcinek drogi, ale odgłosy pobliskich budów na Berestyszczach przypominały nam, że to odludzie niebawem sie zaludni... Powolutku też łapaliśmy wspólny rytm wiosłowania, odkryliśmy też, ze te trudnosci z utrzymaniem kursu zwiazane były z wywazeniem kajaka, eśli adam usadowił się bardziej po prawej , to kajak również dążył do wykonywania prawostronnych kółek...Po tym wielkopomnym odkryciu ekonomiczniej wydatkowaliśmy energię. Płynęło nam sie na tyle dobrze że gdy będąc miedzy wejściem do zat Czarnego, a Zahumijczykiem padło pytanie "płyniemy na piwko?"- odpowiedź była zgodna. Skierowaliśmy dziób kajaka w stronę spodziewanego piwnego źródełka... Kurs na Chrewt.