Hmmm... Mały dylemat...Dokad popłynąć żeby do piatku powrócić? Jest popołudnie, dośc późne niestety. Narazie wzdłuż skał ku zaporze. Światło cudne. Powiosłowałem sobie wokół Polańczyka do Fiordu Nelsona. Rozruch mi szedł kiepskodoplynąwszy do końca Fiordu zawróciłem i lekko wymiekłem. Minerałka-kilka łyków i dalej...Jedna keja po prawej druga trzecia...WOPR...przerwa na notatki...O! nawet pojawił sie kuter WOPRowski
wypłynął zza cypelka i skreca w moja strone...Czyżby sie mną zainteresowali? Nie mają kim?Hmm...Kapok pod tyłkiem.Moze chca mi zwrócic uwage? Chyba nie...Przecież gdybym chciał sie utopić to zrobiłbym to i bez kajaka...Kuter coraz blizej...Ciężko mi wyczuc intencje, przejdzie z lewej czy z prawej burty? Naparłem na wiosło. Ruch jest chyba prawostronny? Kuter koryguje kursi dalej celuje dziobem we mnie. Kurde, zwatpiłem :) Już wiem
Chyba chcą mi pomóc sie utopić
![]()
![]()
Przestałem wiosłować i skierowałem sie prostopadle do zblizających sie odkosów...Woprowcy z wycieczką na pokładzie przeszli mi przed dziobem łypiac na mnie z ukosa
Chwile potem cumowali przy kei a ja bujałem sie na ich fali
![]()
![]()
No dzieki
Spływam stąd...


Odpowiedz z cytatem