Widzę że mały czat sie wytworzył w tej relacji Na czym to ja zakończyłem? Juz wiem
Z ulga skierowałem sie na północ, nareszcie to cholernie cudne słonko przestanie mi zywcem wypalac gałki oczne wpłynałem do zatoki Teleśnickiej. Nie mam zdjec z tamtych okolic bo byłem zajety notatkami. Na lewym brzegu zatoki domek przy domku i keja przy kei...Ciekawe czy to sa te nielegalne domki budowane na dziko o których było tak glosno ostanio...Jakoś nikt sie tam nie krzatał przy rozbiórce, wiec naniosłem lokalizacje na mapkę. :D Po prawej stronie w małej zatoczce domek w nieco innym, niz letniskowy stylu. Domysliłem sie po rock&rollowym luzie i nieładzie, że to pewno cicha przystań perkusisty "Dżemu"...Zatoczka, jak to solińska zatoczka: zwężała sie coraz bardziej, aż dopłynęłem do przystani nad którymi ujrzałem bar i wielkie parasole z reklamą piwka Reklama była w moim przypadku zbędna. Nikt nie musiał mnie namawiać, dzionek zrobił sie gorący. Wydarłem kajak na błotnisty brzeg i spytałem sie wedkarzy czy moge przy nich przechowac napęd - znaczy wiosła. Akurat z górki schodził kolejny wedkarz z reklamówką zupki chmielowej...
-Do ktorej tutaj czynny jest bar? -zapytałem celem zdobycia praktycznej wiedzy
-Leć szybko bo otwarty jest tylko na chwilkę. Po sezonie otwiera sie na żądanie...
Pognałem rzecz jasna
Chwile potem siedziałem pod owymi parasolami w Barze "U Bolka" dzierżąc w ręku zroszoną szklanicę zimnego piwa...uuu... tak mi dobrze...Trwaj chwilo Pogadałem sobie chwilkę z włascicielem, dopilem piwko, zrobiłem małe "niezbedne zakupy" i kilka minut póżniej goscinna zatoczka została za moimi plecami...Pełen nowych sił wiosłowałem ku szerszym wodom rozcinajac dzobem gładkie wody teleśnickie...Teraz kurs na Wyspe Skalistą.