Kurczę, pierwszy raz czytam i... cholera mnie bierze, że ja tak nie mogę. Też tak kiedyś, po pierwszym roku studiów (matko, jak to dawno było ) 2 tyg. pływałem po zalewie, pod żaglami, super było. Każdego dnia nocleg na łódce gdzie indziej, pełen luz, zero kłopotów, chłodzenie "wina" na szotach w wodzie. I komórkowych smyczy jeszcze nie było :D Super relacja, sam nie mam kiedy pływać to sobie chociaż poczytam :)