Zaspokowiszy ciekawość wróciłem na własciwy kurs, uprzednio zbliżywszy sie do brzegu, coby nie draznić wilków morskich na żaglówkach :) Nie upłyneło wiele czasu gdy poczułem że organizm domaga sie paliwka...Zalew Soliński ma tą cudną zaletę, że gdy tylko pomysli się że "przydałaby sie jakaś ustronna zatoczka", taka zatoczka zawsze jest w pobliżuprzybiwszy do brzegu w przeciągu 5 min przyrzadziłem "obiad" w postaci kilku kromek z pasztetem"drobiowym" i kubka herbaty. Delektując sie tą smaczna potrawą usłyszałem zbliżajace sie głosy klucza zurawi..."No tak...-pomyslałem- Jesien idzie, nie ma na to rady..."
![]()


Odpowiedz z cytatem