No to tani nocleg mam załatwiony :) Oddałem się więc rozmyślaniu co też Adaś przywiezie interesującego do jedzenia :) temat całkiem na miejscu o tej porze dnia.
Omijając spławiki i podwodne konary podpłynąłem do maleńkiej wysepki (która czasem bywa półwyspem) przy cerkwisku dziwiąc sie, ze jest wolna. Nie musiałem wysiadać żeby poznać przyczynę. Kawałki papieru toaletoego tu i ówdzie znaczyły wiadome miejsca. Cos jak pole minowe
Miny chemiczne typu repelent
No to w takim razie zmuszony jestem zakłócić spokój pobliskim wędkarzom. Spodziewałem sie chłodnej ignorancji i milczacej niechęci dla intruza. Podpłynełem do plazyczki powolutku w stylu "mnie tu prawie nie ma..." coby nie płoszyć im potencjalnych ofiar i przycumowałe do pniaka.Na moje "dobrywieczór" nie oberwałem żadnym kamieniem ani złym słowem :) Wedkarze okazali sie dwoma sympatycznymi panami Z Krosna w wieku "Bertrandowym", a tymi słowami rozpocząłem długą wieczorną pogawędkę pod bieszczadzkimi gwiazdami przedzielaną długimi wedkarskimi "myślnikami". Muszę jednak czasem popracować nad moim podejsciem do ludzi...Czasem za bardzo "dzikuję"...


Odpowiedz z cytatem