Co do płacenia z góry za cały pobyt, to jest to kwestia wzajemnego porozumienia obu stron. Zdarzyło mi sie raz kiedy właściciel domu poprosił o zapłatę z góry za jeden nocleg. Znaleźliśmy go późnym wieczorem schodząc ze szlaku juz. Ucieszyło nas to niezmiernie, że o późnej porze udało się coś zorganizować, tym bardziej, że jedna osoba była skrajnie wycieńczona. Kobieta poprosiła o pieniądze od ręki i tyle. Dodam jeszcze, że sytuacja ta nie miała miejsca w Bieszczadach, ale w Beskidzie Wyspowym. Mnie taka sytuacja nie ruszyła wcale, bo sam często proponuję zapłatę za jeden, dwa dni odrazu. Nie chcę sobie zaprzątać głowy później. Zależy to oczywiście, od charakteru przewidywanej aktywności w terenie. Jeśli chcemy wyjść rano skoro świt, lepiej załatwić wszystko wcześniej.
Spotkałem się natomiast z innym problemem. Poznałem na trasie spod Tarnicy do Ustrzyk Górnych grupkę sześciu osób. Szliśmy razem chwilę. Po niedługim czasie zawiązała sie między nami rozmowa. Okazało sie, że planują zostać dwa dni w Ustrzykach, odpocząć i dopiero pójść dalej. Postanowiliśmy poszukać razem czegoś jak dotrzemy na miejsce. W ustrzykach byliśmy około 21.30. Po kilkunastu minutach znalazło się miejsce do spania. Poszliśmy na nocleg. Zapłaciłem z góry za siebie, bo wiedziałem że rano wyruszę wcześniej. Rano miała miejsce zaskakująca sytuacja. W czasie około 3-4 minut, gdy poszedłem umyć sobię zęby, co by sie lepiej odychało, cała szóstka zdążyła sie zebrać i wyprowadzić. Bez płacenia, bo mieli zapłacić następnego dnia rano.
Zatem takie traktowanie turysty, gościa wydaje się być formą zabezpieczenia, zwłaszcza jeśli gospodarz nie prowadzi "książki meldunkowej".
Pozdrawiam.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki