Cześć,
Nigdy mi się nie zdażyło żebym musiał zapłacić za nocleg z góry (bez względu czy gospodarz, właściciel, dyrektor czy kierownik prowadzili "książkę meldunkową" czy nie). Jedynym "zabezpieczeniem" było przekazanie dowodu osobistego, paszportu do recepcji. Nie wyobrażam sobie żeby ktokolwiek użyczający noclegu i prowadzący profesjonalnie taką działalność mógł traktować gości jak potencjalnych oszustów czy złodziei. Są określone zasady postępowania w takiej sytuacji i żądanie zapłaty z góry za coś czego nie otrzymałem dyskwalifikuje żądającego jako gościnnego gospodarza. Nie można milcząco zgadzać się na funkcjonujące nadal w naszych kontaktach społecznych "polockie dziadostwo".
Myślę, że jest to przykład jednostkowy a gospodarze zweryfikują swój stosunek do gości.
Pozdrowaśki
PS A tak na marginesie, czego obawiali się gospodarze? Chyba sami nie byli w porządku....


Odpowiedz z cytatem