Będąc ostatnio w Bieszczadach płaciłem gospodarzowi za kwaterę pod koniec pobytu i to właściwie ja dopominałem się o uregulowanie należności. Na pożegnanie gospodarz postawił nam nawet obiad i piwo w barze.
Natomiast w tym roku rezerwowałem lipcowy pobyt nad morzem już w lutym, płacąc sporą przedpłatę z zastrzeżeniem, że w razie niestawienia się w okreslonym terminie przedpłata przepada. Zaraz po przyjeździe trzeba było zapłacić całą resztę należności. Jednak był to mój wybór i moja decyzja, podobało mi się miejsce i przystałem na stawiane warunki.
Myślę, że jest to kwestia wyłącznie umowy między stronami i oczywiście pozostaje problem wywiązywania się z niej.


Odpowiedz z cytatem