No to może i ja wtrącę tu swoje trzy grosze.
Uważam, że turysta może i powinien płacić z góry, ale oczywiście nie za kota w worku.Należy wcześniej dokładnie sprawdzić nie tylko oferowany pokój, ale i cały budynek oraz liczbę i funkcjonalość sąsiednich pomieszczeń. A także spojrzeć okiem psychologa na oblicze gospodarza (tzw. 1-sze wrażenie). To oczywiście przy zaplanowanym dłuższym pobycie.
Wśród turystów zdarzają się bowiem różni cwaniacy, którzy potrafią nagle skrócić pobyt pod wpływem prognozy złej pogody, motywując to oczywiście inaczej, np. jakimiś nadzwyczajnymi wydarzeniami w rodzinie lub w pracy. I w ogóle ich nie obchodzi, że gospodarz poniesie wtedy stratę. A mógłby nie ponieść, gdyby termin Waszego wyjazdu zgadzał się z jego grafikiem.
Uważam też, że rezerwacji dłuższego pobytu nie należy robić w ciemno. Oczywiście nie zawsze jest czas i możliwość na osobiste sprawdzenie kwatery i charakteru gospodarza. Ale od czegóż tzw. referencje, chociażby z tego naszego forum. Internet to w ogóle bardzo uprościł.
A co do krótszych pobytów (jedno i kilkudniowych), to rzecz jest moim zdaniem bezdyskusyjna - też płaci się z góry i już. Strony tej ustnej umowy się jeszcze nie znają, więc nie dziwię się ostrożności gospodarzy. A pozostawiać "w zastaw" dowodów osobistych nie radzę. Czym się w razie czego wylegitymujecie w strefie nadgranicznej, gdzie obowiązują trochę inne zasady niż w głębi kraju ?
Jest jeszcze jedna zaleta zapłacenia za pobyt z góry. :) Można wówczas dokładnie rozplanować pozostałe pieniądze, beż obawy, że ich zabraknie w dniu rozliczenia się za kwaterę. Może ktoś tu napisze, że są różne przegródki w portfelu, bankomaty w Lesku i Ustrzykach Dln., kredyt odnawialny, itd. itp., ale wierzcie mi, w praktyce to różnie może wyglądać. Czasem człowiek (niekoniecznie tylko młody) lubi poszaleć na urlopie. A następnego dnia drapie się po głowie i męczy się z ołówkiem (lub kalkulatorem) w ręku. I różne głupie myśli, co do zaoszczędzenia pieniędzy, przychodzą mu wtedy do głowy.
Z autopsji. Jeżdżę w Bieszczady od 1986 r. prawie corocznie. Niegdyś na pobyty dwutygodniowe, a od kilku lat - na trzytygodniowe. Zdarzały mi się też bieszczadzkie majowe tzw. długie weekendy. Zawsze płacę z góry. I nigdy tego nie żałowałem.
Uważam to wręcz za normalne.


Odpowiedz z cytatem