01.08
Wstaliśmy rano i dzięki wymyślnemu urządzeniu jakim jest telefon okazało się że w Piotrowej Polanie został tylko Derty, Dorota i Misio... Dogadaliśmy się że może tego dnia pojechalibyśmy do Leska celem uzupełnienia zasobów pieniężnych. Pogoda tego dnia była bardzo zdradliwa... Niby ciepło, ale co raz z nieba spadał deszcz. Będąc w Lesku – Derty wykonał mały telefonik do Asiczki, która okazało się że tego dnia jest w domu i nas zaprasza do siebie. Z miłą ochotą odwiedziliśmy ją. Nawet nie wiem ile żeśmy przegadali, ale tematy same się nasuwały. Asiczka ma fajne zwierżatka :) A od niej samej dostaliśmy dyspozycje, gdzie warto jeszcze pojechać. Ponieważ tego dnia i tak już byśmy niegdzie nie weszli (na żadną górkę) to postanowiliśmy zastosować się do dyspozycji. I tak najpierw odwiedziliśmy Galerię Barak w Czarnej, a potem Łysego. U Łysego przesiedzieliśmy z godzinę może więcej, ale było warto. Poopowiadał nam trochę, trochę pośpiewał piosenek. Na koniec pokazał własną biżuterię... ehhhh, gdyby nie to że jeszcze mieliśmy w planach jakieś 10 dni pobytu w górach, to może byśmy coś kupili, a tak skończyło się na popatrzeniu. Następne dyspozycje dotyczyły Jadłodajni. I tak zaraz za Łysym, mieliśmy jeść zupę cebulową w chlebku w Czarnym Kogucie. I okazało się że właśnie chlebek się skończył; No cóż jak pech to pech. W efekcie zjedliśmy zupę cebulową lub żurek w kociołku. Też było dobre i taką porcją to można się nieźle najeść. Potem mieliśmy jechać na naleśniki (hmmm nie pamiętam już jak się nazywała ta knajpa) i...; znów okazało się że mamy pecha...; W poniedziałki jest zamknięte :( Obyliśmy się ze smakiem. Co prawda większość już miała dość żarcia, więc nawet bardzo nie posmutnieliśmy. Derty jednak nie mógł przeboleć że tego dnia nie zje naleśników z jagodami...; Dojechaliśmy na miejsce noclegowe bez żadnych problemów. Wieczorem umówiliśmy się jeszcze na odwiedzenie Chaty Ludzi zza Mgły; na małe piwko. Posiedzieliśmy tam do późnych godzin wieczornych i ustaliliśmy plan na dzień następny. Piotrek i ja obijamy się, a Derty i cała reszta idą na Caryńską.
02.08.
Nasze obijanie polegało na tym, że pojechaliśmy do Ustrzyk Górnych. Skonsumowaliśmy jedzono, wypisaliśmy pocztówki do znajomych i zrobiła się godzina dość późnawo; więc odezwaliśmy się semesem do Dertyego i okazało się że oni też za chwil kilka będą w Ustrzykach. Czyli powrót też mamy zapewniony. Tego wieczoru umówiliśmy się na piwo na naszym polu namiotowym. Skontaktowaliśmy się jeszcze z Jabolem i jego też ściągnęliśmy, w wiadomym celu) Spotkanie odbyło się bez żadnych ekscesów :D
c.d.n. tym razem nie piszę kiedy, bo sama nie wiem![]()


) Spotkanie odbyło się bez żadnych ekscesów :D
Odpowiedz z cytatem