Wlasie sobie uswiadomilam ze Jabola to mysmy sciagneli nast. dnia... po naszej ciekawej wedrowce....
03.08.
Tego dnia zdecydowalismy sie wejsc na Paportną i zejsc gdzies w okilicach Smereka. Dzien był dosc parny, choć na górze dosc dobrze wiało... i mimo że byliśmy w kurtkach to było chłodno... Tym razem tez postanowilismy wspolnie z Dertymi spedzic dzien(a moze to oni postanowili z nami... hihihi) Tym razem udalo nam sie dosc sprawnie zebrac i ruszylismy w traske :D Spotkaliśmy się w sklpeie w Starym Siole - małe zakupy i ruszamy. Zółtym szlakiem przez Paportną, Czaszczowatą, Dziurawiec i Płaszę. Na Czaszczowatej-zastanawiamy się czy wejsc na Riabą Skałę (rezygnjemy) i idzmey dalej. Podziwiamy niesamowite widoki (niestey nie piszę ze swojego komputera w zwiazku z tym zdjecia zostaną zamieszcozne nieco pozniej). Na Dziurawcu robimy maly postoj-na maly obiad.... jagodowy... ehhhh.... Z Dziurawca widzimy juz nasz nastepny punkt-PLASZE. Tam robimy jeszcze dluzszy postoj... Tez na jagody. Takich wielkich to chyba nigdzie nie ma (oczywiscie jagod). Postoj sie wydluza, ale jagod nadal tyle ze... Mija nas jakas grupa ktora decyduje sie isc przez Okrąglik. W koncu i my sie zbieramy... jednak jest troche zimno. Postanawiamy już zejsc jakąs stokowką. Wiemy że jest ona dosc wyrazna, i trudno jej nie zauwazyc... Faktycznie zauwazamy ją bez trudnu... Potem sie troche zmienia... Bo robi sie w droge zjazdowa dla ciezarowek zwozacych drewno... W koncu dochodzimy do zwyklej drogi mijamy trzy wypaly drewna - tu przestroga dla innych tą drogą sie idzie i idzie i idzie.... Ale na szczescie sie w koncu dochodzi... do Smereka
stamtąd to juz rzut beretem i jestesmy w Wetlinie ;D
Wieczorem - po kolacji- wybieramy sie do knajpy. I wlasnie tego dnia sciagamy Jabola do nas. Zdzwaniamy sie, okazuje sie ze jest on niedlaeko i ze moze przyjechac... I przyjezdza... po 1,5 h :) :)![]()
Omawiamy z nim nasze dalsze plany, gadamy na rozne tematy i w koncu pora snu sie zbliza... padamy na twarz i niestety idziemy spac, Jabol jedzie do siebie....
Tego wieczoru zaczyna sie robic zle... Zaczyna padac... Padać to chyba zle powiedziane... Burza z piorunami... leje i leje... A mysmy tyle jeszcze chcieli zrobic... ehhh
Ps. Jak obiecalam zalaczam pare fotek![]()


(a moze to oni postanowili z nami... hihihi) Tym razem udalo nam sie dosc sprawnie zebrac i ruszylismy w traske :D Spotkaliśmy się w sklpeie w Starym Siole - małe zakupy i ruszamy. Zółtym szlakiem przez Paportną, Czaszczowatą, Dziurawiec i Płaszę. Na Czaszczowatej-zastanawiamy się czy wejsc na Riabą Skałę (rezygnjemy) i idzmey dalej. Podziwiamy niesamowite widoki (niestey nie piszę ze swojego komputera w zwiazku z tym zdjecia zostaną zamieszcozne nieco pozniej). Na Dziurawcu robimy maly postoj-na maly obiad.... jagodowy... ehhhh.... Z Dziurawca widzimy juz nasz nastepny punkt-PLASZE. Tam robimy jeszcze dluzszy postoj... Tez na jagody. Takich wielkich to chyba nigdzie nie ma (oczywiscie jagod). Postoj sie wydluza, ale jagod nadal tyle ze... Mija nas jakas grupa ktora decyduje sie isc przez Okrąglik. W koncu i my sie zbieramy... jednak jest troche zimno. Postanawiamy już zejsc jakąs stokowką. Wiemy że jest ona dosc wyrazna, i trudno jej nie zauwazyc... Faktycznie zauwazamy ją bez trudnu... Potem sie troche zmienia... Bo robi sie w droge zjazdowa dla ciezarowek zwozacych drewno... W koncu dochodzimy do zwyklej drogi mijamy trzy wypaly drewna - tu przestroga dla innych tą drogą sie idzie i idzie i idzie.... Ale na szczescie sie w koncu dochodzi... do Smereka
Odpowiedz z cytatem