O ile wiem to w tym kraju nie jest wymagane żadne zezwolenie na stawianie małych obiektów religijnych (np. krzyży)
Czy obelisk ku pamięci "żołnierzy UPA" można zaliczyć do takowych ?
O ile wiem to w tym kraju nie jest wymagane żadne zezwolenie na stawianie małych obiektów religijnych (np. krzyży)
Czy obelisk ku pamięci "żołnierzy UPA" można zaliczyć do takowych ?
@ Ludwik swoim zwyczajem zabiłeś mi ćwieka. Myślałam o tym pół nocy. I co najgorsze nic sensownego do głowy mi nie przyszło.
Jestem przeciwna importowaniu historii w Bieszczady. Tak potraktowałabym wszelkie wykorzystania legendy Maryny. Ona w żaden sposób nie była związana z Bieszczadami. Nasz region jest wyjątkowy (no co mam prawo być szowinistką regionalną). Ma swoją historię, wbrew pozorom wspaniałą aczkolwiek zupełnie nieznaną kulturę, przyrodę, która wyróznia go w Europie. Po co więc mamy sięgać po coś co moim zdaniem pasuje jak wół do karety.
Zupełnie inna sprawa jest z odkrywaniem naszej kultury, obyczajowości, wierzeń. Tu pole do popisu jest wyjątkowe. To nie tylko korowaj. Spójrz na działalnośc Kusza. On komercyjnie chciał wpleść do oferty swego pensjonatu bibułkarstwo. I wótł jednocześnie przywracając tę dziedzinę sztki na terenie całych Bieszczadów. Komercyjnie to niezbyt dobrze sprzedaje się ale pewiena sfera obyczajowości została uratowana. Podobny eksperyment będzie na terenie naszego skansenu. Już trwają prace nad rekonstrukcją rynku galicyjskiego. On będzie żył.
Kwestia muzyki to odrębna sprawa. Przewspaniale się odnawia. Najlepsze tego przykłady to Barnaba, Słowik-Kwiatkowska i inni oraz czerpiący pełną garścią z tradycji Tołhaje.
BasiuZ i Lucyno - Witojcie Piknie!
Oczywiście, że nie chodzi o tzw. cepeliadę (w złym tego słowa znaczeniu).
Wierzę, że znaleźliby się ludzie, którzy, być może zorganizowaliby się ochoczo do poprowadzenia różnych podobnych działań (stare obrzędy, przekazywane np. w formie "teatru otwartego"); jak ktoś "zarazi się" czymś takim, to już później nie odpuści, i będzie o.k.
Wokół kamienia w Lesku, mogłaby być co roku niezła zabawa.
A swoją drogą, DOBRY kicz - to świetna sprawa.
Poza tym, np.: co ma wspólnego Jan III Sobieski z miasteczkiem (chyba dużą wsią) o nazwie Tumidaj (na trasie Opole-Łódź, przez Wieluń)?
Kompletnie nic, chociaż wieść niesie, że gdy Jan III Sobieski szedł na Turka pod Wiedniem, pewnego kolejnego wieczora, zatrzymał się - wskazał miejsce na rozbicie obozu, a Marysieńkę zawiódł pod las i rzekł: "tu mi daj...". Stąd, na pamiątkę - nazwa.
Miejscowi wszystkich o tym informują. Fajne?
Pozdrawiam.
PS- Lubię Orkiestrę pw Świętego Mikołaja, a DIKANDĘ chyba też znacie.
Znacie? No to fajnie :)
Parnićku, my jsme s Tebou,
neopustime Te,
nikdy Te nezradime,
bo my Ti verime!
Napisała Lucyna:
"Fajne tylko małe ale. Widocznie w Tumidaj nie ma więcej atrakcji. Bieszczady je mają i to w nadmiarze. Myśmy powinni pracować na markę rozpoznawalną w Europie, a nie reklmować się za wszelką cenę."
Jasne, ale atrakcji nigdy nie ma w nadmiarze.
I powtarzam - nie chodzi o reklamę za wszelką cenę.
Pozdrawiam, wrócę do wątku.
Parnićku, my jsme s Tebou,
neopustime Te,
nikdy Te nezradime,
bo my Ti verime!
Ktoś już taki przewodnik stworzył. To "Dzikie Bieszczady" Sitka czyli naszego Tubylca i Szarka. Obecnie kończą "Dzikie Podkarpacie". Niedługo zostanie wydany przewodnik po ekomuzeach.
Był także pomysł napisania encyklopedii. Na pewno nie będzie to wydanie internetowe. Nie mam prawa nic na ten więcej powiedzieć.
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)